Reklama

Reklama

Wołodymyr Zełenski. Surrealizm i schizofrenia

Wołodymyr Zełenski zwyciężył w pierwszej turze wyborów na Ukrainie /PAP/EPA/STEPAN FRANKO /EPA

Może właśnie o to chodziło w kampanii Wołodymyra Zełenskiego, żeby granica między światem realnym a serialowym się zacierała. Żeby postać zmyślona, idealistyczna, walcząca bezpardonowo z korupcją i patologiami systemu na Ukrainie mogła zostać uznana za prawdziwą w osobie Wołodymyra Zełenskiego - komentuje dla Interii Krzysztof Nieczypor z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Reklama

Ukraina wybiera prezydenta. Spływające z komisji po wczorajszym głosowaniu wyniki pokazują, że liderem jest komik telewizyjny i biznesmen Wołodymyr Zełenski (według sondaży exit poll zdobył 30,4 proc. głosów; po przeliczeniu danych z ponad połowy okręgów wyborczych: 30,2 proc.).

Reklama

Eksperci zwracają uwagę, że to człowiek nieprzygotowany do roli prezydenta i bez programu. Jak to się stało, że znalazł się na czele stawki wyścigu o prezydencki fotel?

- Jeszcze niedawno powątpiewano, czy uda się zmobilizować młodych Ukraińców, którzy według badań stanowią ponad 30 proc. elektoratu Zełenskiego - przyznaje Krzysztof Nieczypor, ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich, specjalizujący się w sytuacji politycznej i społecznej na Ukrainie. Ta grupa bowiem - osoby poniżej 30 roku życia - najrzadziej chodzi na wybory. -  Okazało się, że mobilizacja nastąpiła, także poza granicami kraju. Należy to uznać za sukces - zauważa rozmówca Interii. 

Na kogo w takim razie postawili Ukraińcy?

Nie do końca wiadomo. Zełenski nigdy nie przedstawił szczegółowo swoich założeń i pomysłów na prezydenturę. Jak zauważył komentator w niemieckim "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Reinhard Veser, "program Zełenskiego składa się z ładnie brzmiących sloganów o koniecznych zmianach. Nie wiadomo jednak, czego rzeczywiście chce zwycięzca pierwszej tury ukraińskich wyborów prezydenckich". '

Surrealizm i schozofrenia

Krzysztof Nieczypor zwraca uwagę na "schizofreniczną" kampanię ukraińskiego showmana. - Mimo wejścia do polityki, Zełenski nie przerwał działalności producencko-artystycznej. W czasie kampanii wyborczej ukazały się dwa długometrażowe filmy, które wyprodukował - zauważa ekspert, podkreślając, ze granica między działalnością polityczną a artystyczną uległa zatarciu. - Myślę, że również dla wyborców nie do końca było jasne, kiedy Wołodymyr Zełenski występuje w roli polityka, ubiegającego się o fotel prezydenta, a kiedy kreuje swój aktorski wizerunek - zaznacza. Przypomnijmy, że w serialu komediowym "Sługa narodu" Zełenski gra prezydenta kraju.

- Być może ten surrealizm to element jego kampanii wyborczej - kreowanie wizerunku w ten sposób, żeby granica między światem realnym a serialowym się zacierała. Żeby postać zmyślona, idealistyczna, walcząca bezpardonowo z korupcją i patologiami systemu na Ukrainie mogła zostać uznana za prawdziwą w osobie Wołodymyra Zełenskiego - komentuje specjalista.

A czy Rosja, która oficjalnie nie komentuje wyników wyborów na Ukrainie, może być z nich zadowolona?

Krzysztof Nieczypor zauważa, że głównym celem Rosji jest podkopywanie państwowości ukraińskiej jako takiej i systemowe osłabienie państwa ukraińskiego, a do tego postać Zełenskiego może okazać się przydatna. - Zełenski przedstawiany jest w rosyjskich mediach jako żart, kpina, która dowodzi tego, że Ukraina jest słabym państwem, niezdolnym do wykreowania postaci politycznych, które mogłyby unieść brzemię odpowiedzialności za kraj. Wybór niedoświadczonego i nieprzygotowanego do swej roli komika jest przedstawiany przez Kreml jako dowód na słabość Ukrainy - mówi.

Poroszenko na emeryturę?

W drugiej turze ukraiński komik powalczy z obecnym prezydentem kraju Petrem Poroszenką, który zdobył 17,8 proc. według exit poll, a 16,64 proc. w po przeliczeniu danych z ponad połowy okręgów wyborczych. Poroszenko zanotował dużo niższy wynik niż Zełenski, ale czy należy go skreślać?

- Uważam, że wciąż ma szanse - uważa Krzysztof Nieczypor. Ekspert zauważa, że sam fakt przejścia Poroszenki do drugiej tury należy uznać za pewien sukces, bo w połowie zeszłego roku polityk nie mógł liczyć na dwucyfrowy wynik i zajmował w rankingach 6-7 pozycję. Wielu wysyłało go już na polityczną emeryturę. Zdaniem specjalisty, szanse ubiegającego się o reelekcję prezydenta Ukrainy mogą znacznie wzrosnąć, jeśli dojdzie do bezpośredniej konfrontacji Poroszenko-Zełenski w debacie prezydenckiej. - Do tej pory Zełenski stronił od kontaktów z mediami, jeśli udzielał wywiadów, to "bezpiecznych", głównie ocieplał swój wizerunek, występował przed "swoją" publicznością. Nie wziął udziału w żadnej debacie z kontrkandydatami. Prawdopodobnie teraz takiej nie uniknie. Petro Poroszenko to polityczne zwierzę i ma duże umiejętności oratoryjne. Taka debata to jedna z szans dla Poroszenki na zwycięstwo - komentuje. 

Z kolei Tadeusz Iwański z Ośrodka Studiów Wschodnich jest zdania, że do bezpośredniego starcia z Poroszenką Zełenski nie dopuści, bo to dla niego zbyt ryzykowne. "Z racji małej płynności w posługiwaniu się językiem ukraińskim (na co dzień używa rosyjskiego), poważnych luk w wiedzy o polityce wewnętrznej i zagranicznej oraz funkcjonowaniu państwa Zełenski wypadłby zdecydowanie gorzej niż doświadczony politycznie i sprawny retorycznie urzędujący prezydent. Tym samym brak bezpośredniego starcia obu kandydatów w debacie, w której udział nie jest obowiązkowy z punktu widzenia prawa, poważnie osłabi szanse Poroszenki na reelekcję" - pisze w komentarzu na stronie internetowej OSW.

Powiązania z Kołomojskim

Interesującym wątkiem są także związki Zełenskiego z oligarchą Ihorem Kołomyjskim. - Stacja telewizyjna Kołomojskiego "Jeden plus jeden" jest odpowiedzialna za wypromowanie Zelenskiego jako kandydata na prezydenta i biznesmena - zauważa Krzysztof Nieczypor. Serial "Sługa narodu", w którym aktor gra prezydenta, od początku emitowany jest na kanale telewizyjnym należącym do Kołomojskiego. Sam Zełenski jest producentem szeregu programów dla stacji Kołomojskiego, w tym kabaretowego "Kwartału 95". -  Mówi się też o osobistych relacjach, których Zełenski się wypiera. Ale czy rzeczywiście możliwe jest, by w ukraińskiej polityce bez żadnych kontaktów i bez zobowiązań biznesowo-politycznych tak daleko zajść w wyborach prezydenckich? To pytanie otwarte - konkluduje Krzysztof Nieczypor.

W wyborach prezydenckich na Ukrainie startowało 39 kandydatów. Frekwencja wyniosła 63,5 procent. Druga tura odbędzie się 21 kwietnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje