Reklama

Reklama

Włoski historyk: Nie byłoby paktu Ribbentrop-Mołotow, gdyby nie postawa Polski

Słynny włoski historyk krytykuje postawę Polski w przededniu II wojny światowej. Sergio Romano na łamach "Corriere della Sera" obarcza odpowiedzialnością postawę przedwojennego rządu Polski za pakt Ribbentrop-Mołotow. Tajny dokument podpisany 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie ustalał między innymi podział Polski po ataku Niemiec i ZSRR.

Sergio Romano to znany historyk, publicysta i były ambasador Włoch w Moskwie. Na łamach "Corriere della Sera" odpowiedział na pytanie jednego z czytelników, który zastanawia się dlaczego Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę tylko Niemcom, skoro również ZSRR okupował Polskę.

Sergio Romano podkreśla, że to pytanie jest "córką Zimnej Wojny", gdzie - jak pisze historyk - każde ustępstwo wobec Moskwy było uważane "za błąd polityczny, lub, co gorsza, rodzaj winnego współudziału". W ocenie Romano, tak postrzegano również konferencję w Jałcie i postawę prezydenta Roosevelta. 

Reklama

Jednak - zdaniem włoskiego publicysty - sytuacja w 1939 roku była inna. Jak pisze Sergio Romano, Wielka Brytania i Francja chciały stworzyć "front przeciwko agresji" i wysłały delegację do Moskwy, by zgodzić się w sprawie programu współpracy.

"Sowieci nie wykluczyli możliwości zawarcia umowy, stwierdzając, że przyjmą propozycję, pod warunkiem że jednostki Armii Czerwonej (...) dostaną zgodę na przejście przez terytorium polskie" - napisał Sergio Romano. Jednak - podkreśla dalej włoski historyk - "dumny i podejrzliwy" rząd w Warszawie odrzucił to żądanie, "a Sowieci zinterpretowali tę reakcję jako objaw nieufności pod swoim adresem". 

Zdaniem Sergio Romano, "prawdopodobnie nie byłoby paktu Ribbentrop-Mołotowi (i pewnie też II wojny światowej), gdyby Polacy tak silnie nie wierzyli w we własną zdolność przeciwstawienia się wojsku niemieckiemu".
Historyk twierdzi, że decyzja Sowietów o wejściu do Polski była "zrozumiała". "Skoro Polska, zgodnie z intencją Niemiec, miała zniknąć, dlaczego Rosja nie miałaby ograniczyć niemieckiej ekspansji, biorąc sobie część [tego kraju]?" - twierdzi Romano.

Dalej włoski publicysta uważa też, że Francuzi i Brytyjczycy nie wypowiedzieli wojny ZSRR z obawy przed "rozszerzeniem się wojny na wschód z udziałem ZSRR i na południu z udziałem Włoch". "Nie udało im się, ale to była wina Hitlera i Mussoliniego, nie Londynu i Paryża" - kwituje Sergio Romano.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy