Reklama

Reklama

Włoscy urzędnicy uchylali się od pracy w ratuszu

35 osób zatrzymanych i umieszczonych w areszcie domowym, 100 podejrzanych - to wynik śledztwa Gwardii Finansowej w magistracie w San Remo na północy Włoch w sprawie masowego uchylania się od pracy. Powszechne było tam podbijanie kart pracy za kolegów.

Przez kilka miesięcy kamery ustawione przez funkcjonariuszy Gwardii przy wejściach do urzędu miasta i siedziby straży miejskiej zarejestrowały dziesiątki pracowników, którzy podbijali karty za nieobecnych kolegów i często sami natychmiast wychodzili.

Reklama

Nagrania opublikowane w czwartek przez włoskie media wywołały konsternację. Zobaczyć można pracowników w szlafrokach i kapciach, którzy podchodzili do maszyny z kartą zegarową, a następnie wracali do domu. Na nagraniu zarejestrowano m.in. mężczyznę, który przyszedł w tym celu w samych majtkach.

Kamery Gwardii Finansowej towarzyszyły następnie urzędnikom i strażnikom miejskim, gdy w godzinach pracy pływali kajakami albo jeździli nad morze.

"Festiwal nieróbstwa"

"To był haniebny system" - powiedziała prokurator prowadząca dochodzenie w sprawie plagi lenistwa i oszustw w magistracie w San Remo. Ustalono, że ten mechanizm funkcjonował tam od dawna i uczestniczyło w nim, jak się szacuje, 72 procent pracowników władz i służb miejskich.

Zatrzymanym postawiono zarzuty oszustw i przywłaszczenia publicznych pieniędzy.

Media nazywają skandal "festiwalem nieróbstwa", co jest aluzją do festiwalu piosenki, który odbywa się w tym mieście od kilkudziesięciu lat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy