Reklama

Reklama

Włochy: Ruch Pięciu Gwiazd atakuje instytucje państwa

Ignoranci bez kultury politycznej, wywrotowcy podżegający do nienawiści - tak włoscy politolodzy i komentatorzy oceniają parlamentarny Ruch Pięciu Gwiazd byłego komika Beppe Grillo. Przystąpił on ostatnio do pełnego inwektyw ataku na instytucje państwa.

W ostatnich dniach ta populistyczna formacja zażądała oficjalnie impeachmentu prezydenta Giorgio Napolitano, zarzucając mu złamanie konstytucji poprzez stworzenie "prezydenckiego rządu" Enrico Letty z wykluczeniem udziału mniejszych sił, wyeliminowanie wyborców z rozmów na temat reform, a także ingerencje w wymiar sprawiedliwości.

Atak na 88-letniego szefa państwa potępiła większość sił politycznych w kraju. "Grillini", jak nazywani są działacze ruchu, usiłowali ostatnio zablokować prace parlamentu, wywołując awanturę w Izbie Deputowanych podczas debaty nad ustawą o podatkach i finansach oraz w komisji konstytucyjnej w czasie dyskusji na temat ordynacji wyborczej.

Reklama

Po tych incydentach przewodnicząca Izby Deputowanych Laura Boldrini, która zarzuciła parlamentarzystom "działalność wywrotową" i "dyktatorskie zapędy", została nazwana przez członków ruchu "przeszkodą dla demokracji".

Za skandal media uznały internetowy wpis Beppe Grillo, który zapytał swych sympatyków, co zrobiliby, gdyby znaleźli się z Boldrini sam na sam w samochodzie. Wywołało to falę obraźliwych komentarzy, które szefowa Izby podsumowała następująco: "Jego zwolennicy to potencjalni gwałciciele".

Nagłośniono też przypadek spalenia przez działacza tego ugrupowania książki znanego publicysty i pisarza Corrado Augiasa za to, że skrytykował ludzi Grillo w telewizji.

Dziś na łamach największych gazet komentatorzy donoszą, że w Ruchu Pięciu Gwiazd do głosu doszło wręcz chamstwo i prostactwo.

Z niepokojem odnotowują też, że cały kraj i media muszą zajmować się "bufonadami" jego działaczy. To często, podkreśla się, ludzie znikąd, którzy dopiero teraz ukazują swoje oblicze i sympatie, na przykład dla reżimu Mussoliniego.

Im zależy tylko na chaosie i "rozbiciu systemu", a nie na reformach - ocenia dziennik "La Stampa".

Profesor filologii i publicysta Luciano Canfora zaapelował na łamach dziennika "La Repubblica" do całej włoskiej prasy, by przestała nagłaśniać wybryki Beppe Grillo i jego sympatyków.

Zwrócił uwagę na kompletną jego zdaniem ignorancję ludzi tej formacji. Jak stwierdził, działacz ruchu, który publicznie spalił książkę Augiasa, nie wie nawet zapewne, kim był minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels, inicjator palenia książek.

Publicysta "Corriere della Sera" zarzucił ugrupowaniu stosowanie "niecywilizowanego" języka, bardziej przypominającego pełne wulgaryzmów rozmowy uczestników reality show Wielki Brat.

To występujące przeciwko całej klasie politycznej ugrupowanie powstało w 2009 roku na fali popularności wieców organizowanych w całych Włoszech przez komika Beppe Grillo.

Ruch po raz pierwszy wszedł do parlamentu po wyborach w lutym 2013 roku i zdobywszy 25 procent mandatów w parlamencie stał się jedną z najważniejszych sił politycznych w kraju. Nie określa się jako partia, lecz "wolne stowarzyszenie obywateli".

Jego podstawowym hasłem, które zjednało mu kilka milionów zwolenników, jest rozbicie obecnej skompromitowanej "kasty" politycznej, uwikłanej w skandale i afery finansowe, oraz sprzeciw wobec obecnej struktury państwa.

Pięć gwiazd widniejących w nazwie odnosi się do pięciu tematów szczególnie ruchowi bliskich. To woda, środowisko, transport, rozwój i energia.

Ruch, występujący jawnie przeciwko polityce Unii Europejskiej, domaga się też referendum, w którym obywatele mieliby wypowiedzieć się, czy chcą wyjścia kraju ze strefy euro. Pod takim hasłem "grillini" pójdą też do wyborów do Parlamentu Europejskiego w maju.

Jedną z głównych stref działalności formacji Beppe Grillo jest internet. Jako osoba skazana pełnomocnym wyrokiem za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym Grillo nie kandydował do parlamentu. W sieci dokonał on selekcji wywodzących się spoza polityki kandydatów do parlamentu, tam też zamieszcza polityczne manifesty i apele.

Za swych przeciwników uważa nie tylko polityków wszystkich partii, ale także włoskich dziennikarzy, których bojkotuje, uważając, że idą oni na pasku ugrupowań i władzy. Stworzył czarną listę dziennikarzy, swoich wrogów. Rozmawia niemal wyłącznie z prasą zagraniczną.

Tajemniczą osobą jest numer 2 Ruchu Pięciu Gwiazd, jego współzałożyciel Gianroberto Casaleggio, nazywany jego guru. Ten przedsiębiorca i informatyk jest ideologiem formacji i wielkim piewcą możliwości, jakie polityce daje internet.

Zdaniem komentatorów duet Grillo-Casaleggio coraz bardziej zagraża wymagającemu spokoju procesowi wyprowadzania kraju z głębokiego kryzysu finansowego.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Dowiedz się więcej na temat: Włochy | Beppe Grillo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje