Reklama

Reklama

Włochy "bliżej Budapesztu i Warszawy"

W wyborach we Włoszech górę wzięły głosy protestu i rozgoryczenia, które połączył eurosceptycyzm – tak włoska prasa komentuje w poniedziałek dobry wynik Ligi Północnej ze zwycięskiego bloku centroprawicy i pierwsze miejsce Ruchu Pięciu Gwiazd wśród ugrupowań. Włochy przesuną się "na margines Europy, bliżej Budapesztu i Warszawy niż Brukseli" - ocenia dziennik "La Repubblica".

Największe gazety podkreślają, że Włochy po niedzielnych wyborach parlamentarnych stają w obliczu ryzyka niestabilności i niemożności powołania rządu oraz utraty swego znaczenia w Unii Europejskiej.

Reklama

Według wstępnych wyników blok partii centroprawicowych złożony z Forza Italia, Ligi Północnej i Braci Włoch otrzymał około 35-36 procent głosów. Większe poparcie niż Forza Italia Silvio Berlusconiego dostała Liga Matteo Salviniego.

Ruch Pięciu Gwiazd z wynikiem około 33 procent będzie pierwszym ugrupowaniem w Izbie Deputowanych i w Senacie.

Na rządzącą Partię Demokratyczną głosowało około 20 proc. obywateli.

Wspólny punkt? Eurosceptycyzm

Dziennik "Corriere della Sera" podkreśla, że jest dwóch zwycięzców wyborów: Ruch Pięciu Gwiazd i Liga Północna, bo po raz pierwszy w swej historii uzyskała ona więcej głosów niż Forza Italia.

Rezultatem tego przesunięcia poparcia jest - jak odnotowuje gazeta - skręt bloku Berlusconiego bardziej na prawo i wykluczenie Forza Italia z politycznych manewrów, mających na celu stworzenie szerokiej większości koalicyjnej.

Mediolański dziennik podkreśla, że na razie każda większość wydaje się niemożliwa, a przyszły rząd pozostaje zagadką.

Gazeta kładzie też nacisk na to, że co drugi Włoch głosował na Ruch Pięciu Gwiazd i Ligę Północną.

"To dwie przeciwstawne sobie partie, które mogą jednak znaleźć wspólne punkty począwszy od eurosceptycyzmu" - zaznacza.

Rezultat wyborów publicysta "Corriere della Sera" nazywa "falą rozgoryczenia - spodziewaną i budzącą strach".

Również na tych łamach zwraca się uwagę na trudne zadanie, jakie stoi przed prezydentem Sergio Mattarellą, który musi "wysondować zwycięzców", "wszystkich bezsilnych z powodu braku większości" i nakłonić do porozumienia, nawet ograniczonego w obliczu "ewidentnego ryzyka niestabilności".

Rzym bliżej Budapesztu i Warszawy

"Witajcie w Wyszehradzie" - pisze w komentarzu dziennik "La Repubblica". Jego publicysta wyraża opinię, że jeśli wstępne wyniki potwierdzą się, "kraj przesunie się na margines Europy, bliżej Budapesztu i Warszawy niż Brukseli".

"We wczorajszym głosowaniu Włosi nagrodzili siły, które patrzą podejrzliwie bądź z otwartą wrogością na Europę i jej reguły. W tym zbliżamy się do Grupy Wyszehradzkiej", która "sprzeciwia się prawu Brukseli do wtykania nosa w suwerenne decyzje każdej stolicy" - ocenia komentator rzymskiej gazety.

Ale w krajach tej grupy - dodaje - dług publiczny jest znacznie niższy niż "astronomiczny" dług włoski wynoszący 132 procent PKB. Zdaniem autora z takimi siłami u władzy, jak Ruch Pięciu Gwiazd, Włochy będą jeszcze słabsze. Jeśli powstanie populistyczny rząd, w maju może zostać wszczęta wobec Włoch unijna procedura w związku z naruszeniem zasad UE w sprawie nadmiernego deficytu budżetowego i długu.

Wynik budzący strach w Europie

"La Stampa" kładzie nacisk na to, że po wyborach Włochy są krajem, którym "nie można rządzić". To wynik, który budzi strach w Europie - dodaje. Jednocześnie zauważa, że zwycięzcami są liderzy Ruchu Luigi Di Maio i Ligi Północnej Matteo Salvini. Sukces ich frakcji nie prowadzi do powołania rządu, bo są to siły antysystemowe i protestu.

Turyńska gazeta podkreśla,że prezydent Mattarella zacznie powyborcze konsultacje polityczne od Ruchu Pięciu Gwiazd.

Lewicowy dziennik "Il Fatto Quotidiano" ogłasza na pierwszej stronie: "Wszystko się zmienia". Pisze też, że wynik rządzącej Partii Demokratycznej to "katastrofa" jej lidera Matteo Renziego. Głosowanie "obala równowagę sił" - ocenia.

"Il Giornale", wydawane przez rodzinę Silvio Berlusconiego obwieszcza sukces jego bloku i zarazem odnotowuje, że dotychczasowe wyniki wskazują na to, iż nie ma większości, która mogłaby objąć rząd. Pisze też o klęsce Matteo Renziego, którego "głowy chcą" politycy jego partii.

Na niepewność, przed jaką stoją Włochy, zwraca uwagę "Il Messaggero". Twierdzi, że Renzi myśli o ustąpieniu z funkcji lidera centrolewicy.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy