Reklama

Reklama

Władze Turcji nakazały aresztowanie 192 wojskowych

Władze Turcji podały w środę, że nakazały zatrzymanie 192 członków personelu wojskowego w operacjach wymierzonych w domniemanych zwolenników mieszkającego w USA islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena, oskarżanego o przygotowanie udaremnionej próby puczu w 2016 r.

Reklama

Jeden generał brygady i 30 pilotów jest wśród 99 przedstawicieli sił powietrznych, którym grożą ewentualne zarzuty w śledztwie wszczętym przez prokuraturę w Ankarze i obejmującym 20 innych prowincji - poinformowało biuro prokuratora.

Reklama

Według niego, zatrzymani są podejrzani o kontakty z ruchem Gulena o nazwie FETO, do których dochodziło periodycznie przez telefon.

W oddzielnych operacjach na terenie całego kraju władze nakazały zatrzymanie 93 przedstawicieli armii, marynarki wojennej i straży przybrzeżnej - podała państwowa agencja informacyjna Anatolia.

Dzień wcześniej Anatolia informowała, że tureckie władze nakazały zatrzymanie w całym kraju 132 osób, w tym 30 osób w szeregach tureckiej straży przybrzeżnej i marynarki wojennej, podejrzanych o wspieranie Gulena. W ramach oddzielnej operacji nakazano zatrzymanie 102 innych osób, w tym żołnierzy i pracowników ochrony, na terenie 23 tureckich prowincji.

Próba zamachu stanu w 2016 r. i masowe aresztowania

Władze regularnie dokonują aresztowań domniemanych zwolenników Gulena od udaremnionej próby zamachu stanu w nocy z 15 na 16 lipca 2016 r., w której zginęło 250 osób. Gulen, były sojusznik prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który od 1999 r. żyje na dobrowolnej emigracji w Pensylwanii, konsekwentnie zaprzecza, że był zaangażowany w pucz.

Od tego czasu tureckie władze zatrzymały w sumie 160 tys. osób i zwolniły prawie taką samą liczbę funkcjonariuszy publicznych - poinformowała w marcu ONZ. Spośród tej grupy 50 tys. osób jest formalnie oskarżonych i przetrzymywanych w więzieniu na czas procesu.

Zachód potępił skalę represji

Zachodni sojusznicy Turcji i organizacje obrońców praw człowieka potępili skalę represji w tym kraju.

Krytycy Erdogana twierdzą, że wykorzystuje on zamach stanu jako pretekst do zdławienia oporu przeciwników politycznych. Erdogan konsekwentnie zaprzecza. Prezydent i jego partia utrzymują, że pewne środki są niezbędne do zwalczania zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje