Reklama

Reklama

Władysław Bartoszewski. Polak, który wybaczył Niemcom

Popularność Władysława Bartoszewskiego nad Renem była wynikiem jego gotowości do przebaczenia Niemcom i wystawienia im świadectwa moralności - mówi niemiecki politolog z Darmstadt, Dieter Bingen.

Kluczowe znaczenie dla pozytywnego nastawienia Niemców z RFN do Bartoszewskiego miała jego niepowtarzalna osobowość, jego biografia, obejmująca uwięzienie w Auschwitz, udział w ruchu oporu przeciwko niemieckiej okupacji i pomoc Żydom - powiedział PAP w niedzielę Bingen, dyrektor Deutsches Polen-Institut - DPI (Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich) w Darmstadt.

"Przez długi czas po wojnie Niemcy cierpieli na kompleksy, uważali się za pariasa Europy" - tłumaczy politolog, zastrzegając, że ocena nie dotyczy już młodego pokolenia, lecz pokoleń poprzednich, obciążonych hipoteką historii.

Reklama

"Polak wybaczył im i Niemcy byli mu wdzięczni za to, że wystawił im świadectwo moralności, uznając proces reedukacji, który przeszli po wojnie. Sami sobie nie mogli wystawić takiego świadectwa" - mówi Bingen. Jak dodał, Bartoszewski dał Niemcom poczucie - nie uniewinniając ich - że "znaleźli na powrót swoje miejsce w Europie, że Polacy - nawet z tak obciążoną biografią - mogą ich polubić". 

Autorytet, jakim Bartoszewski cieszył się w Niemczech, pozwalał mu w kontaktach z Niemcami na poruszanie "bez owijania w bawełnę" także trudnych spraw. Niemcy godzili się z pokorą na to, by wytykał im zbrodnie i winy, licząc na rozgrzeszenie.

"Przyjmowali krytykę, ponieważ mówił to Polak, który sam wiele wycierpiał; był dla nich Polakiem z Auschwitz" - tłumaczy szef DPI.

Zdaniem Bingena wpływ Bartoszewskiego na niemiecką opinię publiczną należy rozpatrywać w kategoriach psychologicznych. Jego prace naukowe czy publikacje publicystyczne były mniej znane, z wyjątkiem być może książki "Opłaca się być porządnym".

Jak zaznaczył Bingen, Bartoszewskiemu imponowało uznanie i szacunek okazywany przez Niemców. "Był człowiekiem niepozbawionym próżności" - zauważył. Miał szczególną słabość do Bawarii, gdzie w latach 80. wykładał na uniwersytecie. Utrzymywał bliskie kontakty z Helmutem Kohlem, który zapraszał go do spędzenia wspólnych wakacji.

Bartoszewski był człowiekiem o poglądach konserwatywno-liberalnych, co nie przeszkadzało mu zaprzyjaźnić się z Joschką Fischerem, byłym szefem Zielonych i byłem ministrem spraw zagranicznych. "Trudno wyobrazić sobie dwa bardziej odmienne życiorysy" - zauważył Bingen.

Zdaniem Bingena Bartoszewski nie miał zwartej całościowej wizji polityki zagranicznej określającej miejsce Polski w Europie, relacje ze wszystkimi sąsiadami. "Był człowiekiem na wskroś politycznym, ale nie był klasycznym politykiem" - tłumaczy politolog.

Jedynym konkretnym projektem było polsko-niemieckie pojednanie. Miał kilka ulubionych tematów, najczęściej związanych mocno z historią, ale nadanie im struktur instytucjonalnych nie było jego pasją - uważa Bingen. W kancelarii premiera był co prawda odpowiedzialny za dialog międzynarodowy, lecz w rzeczywistości istniały dla niego tylko Niemcy. A przecież Rosja i Ukraina są z punktu widzenia Polski równie ważne - powiedział dyrektor Deutsches Polen-Institut Dieter Bingen.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy