Reklama

Reklama

Władimir Putin skomentował wynik wyborów

Prezydent Rosji Władimir Putin podziękował na wiecu w Moskwie w niedzielę wieczorem swym zwolennikom za poparcie; oznajmił także, że uważa rezultaty głosowania za wyraz zaufania i nadziei na rozwój Rosji. Putin wygrał niedzielne wybory uzyskując ponad 70 procent głosów.

Po przeliczeniu 50,22 proc. głosów w niedzielnych wyborach prezydenckich w Rosji Władimir Putin, który ubiegał się w nich o kolejną kadencję, uzyskuje 75,01 proc. głosów - podała w niedzielę późnym wieczorem Centralna Komisja Wyborcza.

Reklama

Dane CKW, ogłaszane wraz z przeliczaniem kolejnych głosów, wskazują na coraz wyższy rezultat dla Putina. Zmniejsza się zaś odsetek głosów oddanych na innych kandydatów. Na drugim miejscu jest kandydat Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej Paweł Grudinin, który według najnowszych danych CKW uzyskał 13,39 proc. głosów.

"Bardzo wam dziękuję za rezultat" - oświadczył Putin, który pojawił się na wiecu na placu Maneżowym w Moskwie. Zaapelował także, by kraj zachował swoją jedność.

Wiec i koncert na placu Maneżowym zorganizowany został w związku z obchodami czwartej rocznicy aneksji Krymu.

Putin powiedział w niedzielę wieczorem w swoim sztabie wyborczym w Moskwie, że zmiany w rządzie zostaną przeprowadzone po jego zaprzysiężeniu na kolejną kadencję. Putin mówił o tym odpowiadając na spotkaniu w sztabie na pytania prasy.

Rosyjski prezydent wskazał, że zmiany powinny być dokonywane przez szefa państwa po tym, gdy zacznie on sprawować swój urząd. "Dlatego zmiany zajdą po zaprzysiężeniu" - wyjaśnił.

"Czy będę tu siedzieć aż do setki?"

Putin powiedział w niedzielę wieczorem w swoim sztabie wyborczym w Moskwie, że nie zamierza obecnie przeprowadzać reformy konstytucji. Ustawa zasadnicza m.in. ogranicza do dwóch pod rząd liczbę kadencji sprawowanych przez prezydenta.

Pytany o reformę konstytucji Putin odparł: "na razie nie planuję żadnych reform konstytucyjnych".

Skomentował także jako "nieco śmieszną" uwagę jednego z dziennikarzy o tym, że może powrócić na Kreml w 2030 roku, czyli po obecnie rozpoczynającej się kadencji oraz sześcioletniej przerwie. "Policzmy... Czy będę tu siedzieć aż do setki? Nie!" - zapewnił Putin.

Obecna kadencja prezydencka 65-letniego Putina zakończy się w 2024 roku. Jest drugą z rzędu, odkąd powrócił na Kreml w 2012 roku po kilku latach, gdy sprawował urząd premiera.

"Rosja nie ma takich środków"

Prezydent Rosji odrzucił oskarżenia Wielkiej Brytanii, zarzucającej Moskwie próbę otrucia byłego agenta Siergieja Skripala. Powiedział, że Rosja jest gotowa do współpracy w tej sprawie, lecz do tego jest niezbędne zainteresowanie drugiej strony.

Putin powiedział dziennikarzom, że nonsensowne jest sądzenie, że to Rosja stoi za otruciem Skripala i jego córki. Prezydent oznajmił, że Rosja nie posiada tej substancji, której użyto w ataku na Skripala, i że gdyby to był trujący środek bojowy, to ludzie zginęliby na miejscu - cytuje TASS słowa Putina.

"Rosja nie ma takich środków, całą naszą broń chemiczną zniszczyliśmy pod okiem międzynarodowych kontrolerów" - powiedział Putin.

"Jesteśmy gotowi współpracować. Od razu to sygnalizowaliśmy. Jesteśmy gotowi wziąć udział w niezbędnych dochodzeniach, lecz w tym celu konieczne jest zainteresowanie z drugiej strony, a na razie tego nie widać" - powiedział ponownie wybrany na prezydenta Rosji Putin.

Brytyjscy śledczy ustalili, że do próby otrucia w Salisbury byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i brytyjskiego agenta Siergieja Skripala oraz jego córki Julii wykorzystano produkowaną w Rosji broń chemiczną typu Nowiczok. Obie ofiary pozostają w stanie krytycznym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy