Reklama

Reklama

Wirus podobny do SARS w Chinach. Dotarł do Tajlandii w szczycie sezonu turystycznego

Rosną obawy przed rozprzestrzeniającym się w Azji nowym wirusem, przypominającym SARS. Wirus, który zabił dwie osoby w Chinach, został zdiagnozowany także w Tajlandii i Japonii. Chińskie władze są krytykowane za utajnianie prawdziwych danych, które mogą świadczyć o pandemii. Brytyjscy eksperci twierdzą, że w Chinach zainfekowanych może być ponad 1700 ludzi.

W mieście Wuhan w środkowych Chinach odnotowano 17 kolejnych przypadków zarażeń nowym typem koronawirusa. Chorych jest już 65 osób, dwie zmarły. Zarażeni wirusem pacjenci są w wieku od 30 do 79 lat, trzech z nich jest w stanie ciężkim.

Reklama

Chińskie władze i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) twierdzą, że nowy szczep koronawirusa wywołał epidemię zapalenia płuc, która wybuchła tuż przed Nowym Rokiem. Wszyscy pacjenci byli mieszkańcami Wuhan lub osobami, które niedawno wyjechały z miasta.

Nowy wirus dotarł do Tajlandii i Japonii

Wirus dotarł już do Japonii i Tajlandii. Tajlandia zgłosiła dwa potwierdzone przypadki zapalenia płuc u chińskich turystów z Wuhan. Japonia zgłosiła jeden przypadek zachorowania u swego obywatela, który odwiedził Wuhan.

Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa na lotniskach

Władze portów lotniczych w Stanach Zjednoczonych, a także w wielu krajach azjatyckich, w tym w Japonii, Tajlandii, Singapurze i Korei Południowej, zintensyfikowały kontrolę medyczną pasażerów z Wuhan.

Trzy główne porty lotnicze w USA - w San Francisco, Los Angeles i Nowym Jorku - ogłosiły, że będą monitorować podróżnych przybywających z Wuhan. Pasażerowie zostaną przebadani pod kątem objawów wirusa zapalenia płuc. Lotniska zatrudniły dodatkowo 100 pracowników służby zdrowia.

Nowy wirus przypomina SARS

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przypuszcza, że za obecnymi zachorowaniami może stać nowy rodzaj wirusa należącego do rodziny wirusów powodujących zachorowania na Ostry Syndrom Niewydolności Oddechowej (SARS) i jego bliskowschodnią odmianę MERS.

Pierwszymi objawami zainfekowanych nowym koronawirusem były gorączka, kaszel i trudności w oddychaniu.

Nie ma szczepionki na nowego wirusa. Jest bardzo zaraźliwy.

Oficjalnie zainfekowanych jest 65 osób, ale eksperci londyńskiego Imperial College mówią o ponad 1700. Przypuszczają, że wirus przechodzi na ludzi ze zwierząt, ale nie wykluczają, że zarażanie się między ludźmi też jest możliwe.

Obawiają się pandemii. Przypominają, że kiedy wirus SARS rozprzestrzeniał się w Chinach, władze tego kraju nie zareagowały na czas. W 2003 roku zakażonych było 8000 ludzi - 800 zmarło.

Joanna Potocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy