Reklama

Reklama

Wirus gorączki Zachodniego Nilu dotarł do Holandii

Po raz pierwszy w historii Holandii odnotowano infekcję wirusem gorączki Zachodniego Nilu. Zakażony był ptak znaleziony w regionie Utrechtu. Niderlandzki Krajowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska uspokaja, że jedynie w "wyjątkowych przypadkach infekcja może prowadzić do poważnych dolegliwości neurologicznych".

Wirusa gorączki Zachodniego Nilu wykryto u gajówki, gatunku małego ptaka wędrownego z rodziny pokrzewek. Został on złapany w regionie Utrechtu w sierpniu. Badania wykryły, że był zainfekowany wirusem.

Reklama

To pierwszy odnotowany przypadek w Holandii.

Niderlandzki Krajowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM) uspokaja jednak, że w 80 proc. wirus nie jest szkodliwy dla ludzi. W pozostałych przypadkach może prowadzić "tylko" do wystąpienia objawów grypopodobnych.

"W bardzo wyjątkowych przypadkach infekcja może prowadzić do poważnych dolegliwości neurologicznych" - brzmi oświadczenie RIVM.

Wirusa przenoszą komary

Wirus gorączki Zachodniego Nilu występuje zazwyczaj u ptaków, jest przenoszony głównie przez komary. 

Podobnie, jak koronawirus, wirus gorączki Zachodniego Nilu jest zoonozą - wirusem, który może być przenoszony ze zwierząt na ludzi.

Zainfekowana gajówka została złapana i przebadania pod koniec sierpnia w ramach śledztwa w sprawie wykrywania i ostrzegania przed pojawianiem się egzotycznych wirusów. W 2020 r. Holendrzy przebadali ponad tysiąc dzikich ptaków. 

Ludzie mogą zostać zakażeni wirusem gorączki Zachodniego Nilu przez zainfekowane komary. Te z kolei zakażają się, ponieważ żywią się chorymi ptakami. 

Pojawia się w coraz większej części Europy

Wirus gorączki Zachodniego Nilu pochodzi z Afryki. Jednak w ostatnich dziesięcioleciach rozprzestrzenił się na inne części świata. W późnych latach pięćdziesiątych wirus pojawił się w Albanii, a wraz z nim po raz pierwszy w Europie. W ostatnich latach obecność wirusa potwierdzono we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech i w części Europy Wschodniej. 

Jego pojawienie się zbiegło się w czasie z potwierdzonymi przypadkami inwazji komarów azjatyckich, zwanych również tygrysimi. Ostatnio insekty te wykryto w co najmniej pięciu gminach w Holandii. Komary azjatyckie są bardzo agresywne, to gatunek aktywnego w ciągu dnia krwiopijcy. Atakuje ludzi, zwierzęta gospodarskie i dzikie, przenosząc groźne choroby, nie tylko gorączkę Zachodniego Nilu.   

W ubiegłym roku wirusa gorączki Zachodniego Nilu wykryto u 70-letniego mieszkańca Lipska. Pacjent chorował wcześniej na zapalenie opon mózgowych. To pierwszy taki przypadek w Niemczech.

Rok wcześniej w Czechach zmarła 72-letnia kobieta, a testy potwierdziły, że była zarażona wirusem powodującym gorączkę Zachodniego Nilu. W tym samym roku trzy osoby zmarły w ciągu ostatnich 48 godzin w wyniku powikłań po zakażeniu w Grecji - informowało greckie centrum ds. kontroli i prewencji chorób Keelpno.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje