Reklama

Reklama

Wielka Brytania: Samochód wiozący premiera Borisa Johnsona miał stłuczkę

Samochód, którym poruszał się premier Boris Johnson, miał w środę (17 czerwca) po południu niewielką stłuczkę. Do zdarzenia doszło przed budynkiem parlamentu. Nikomu nic się nie stało. Mężczyzna, który wbiegł przed konwój wiozący premiera, został zatrzymany i postawione mu zostaną zarzuty zakłócania porządku publicznego i utrudniania ruchu drogowego.

Mężczyzna protestujący przeciwko tureckim działaniom wobec Kurdów wybiegł nagle na ulicę, wskutek czego samochody konwoju wiozącego Borisa Johnsona musiały gwałtownie hamować. Jeden z nich uderzył w tył jaguara, w którym znajdował się premier. Nikomu nic się nie stało i wszystkie pojazdy po chwili były w stanie odjechać z miejsca wypadku. 

Reklama

Na zdjęciach opublikowanych przez brytyjskie media widać, że samochód premiera ma lekko wgnieciony bagażnik.

Rzecznik premiera potwierdził, że Johnson znajdował się wewnątrz pojazdu i że w całym incydencie nikt nie odniósł obrażeń.

"Dzisiaj, około godziny 14.30, 17 czerwca, dwa pojazdy policyjne brały udział w kolizji na Parliament Square. Zgłoszono, że pieszy wbiegł na drogę, powodując nagłe zatrzymanie się pojazdów, co doprowadziło do tego, że dwa pojazdy konwoju wzięły udział w zderzeniu. Nie zgłoszono żadnych obrażeń. Mężczyzna, którego personalia na razie nie będą podane, został zatrzymany na miejscu zdarzenia na podstawie art. 5 ustawy o porządku publicznym oraz za utrudnianie ruchu drogowego. Wszystkie pojazdy były w stanie odjechać z miejsca zdarzenia" - napisała w komunikacie londyńska policja metropolitalna.

Johnson wracał z parlamentu, gdzie, jak co środę, odpowiadał na zapytania poselskie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy