Reklama

Reklama

Większość rodzin ofiar z Genui odmówiła udziału w państwowym pogrzebie

Rodziny 20 z 38 ofiar katastrofy wiaduktu w Genui odmówiły udziału w sobotnich państwowych uroczystościach pogrzebowych w mieście z udziałem przedstawicieli najwyższych władz kraju. Reprezentanci rządu i Kościoła mówią, że rozumieją tę decyzję.

Większość rodzin postanowiła pochować swych bliskich podczas prywatnych ceremonii w swych miejscach zamieszkania. Niektórzy swą decyzję uzasadnili trwającą w kraju polityczną polemiką, jaka wybuchła po tragedii. Jak wyjaśnili, nie chcą uczestniczyć w wymianie oskarżeń między politykami rządzącej większości i opozycji na temat odpowiedzialności za stan konstrukcji i skuteczności kontroli ze strony instytucji oraz rzekomych partyjnych powiązań ze spółką - zarządcą autostrad. Rządząca obecnie większość zarzuca to swym poprzednikom, którzy oskarżenia te odpierają.  

Reklama

Przedstawiciel władz Genui Matteo Campora wyjaśnił, że z udziału w ceremonii zrezygnowali też ci, którzy nie są katolikami.  

Pierwsze prywatne uroczystości pogrzebowe odbyły się w przeddzień oficjalnych w genueńskiej hali. Ustawiono tam 18 trumien ofiar. Kilka pogrzebów odbędzie się równocześnie z państwowym pożegnaniem.  

Sobota jest we Włoszech dniem ogłoszonej przez rząd żałoby narodowej po katastrofie z 14 sierpnia.  

Jej bilans może jeszcze wzrosnąć, bo ratownicy w gruzach nadal szukają 5 osób, a szanse odnalezienia żywych uznają za coraz mniej prawdopodobne.  

Wicepremier Luigi Di Maio w liście do parlamentarzystów swego ugrupowania - Ruchu Pięciu Gwiazd, opublikowanym w mediach społecznościowych napisał: "Postanowiliśmy w czasie obrad Rady Ministrów zorganizować uroczysty pogrzeb, gdyż uznaliśmy, że będzie to gest bliskości z ofiarami, ale nie możemy krytykować rodzin za to, że wybrały prywatne pogrzeby w swoich miejscowościach, także na znak dezaprobaty dla państwa, które zamiast chronić swych synów wolało przez lata sprzyjać potężnym siłom". Te słowa to głos w trwającym politycznym sporze.  

Drugi wicepremier, szef MSW Matteo Salvini zapewnił w wywiadzie: "Rozumiem doskonale, że ludzie są wściekli i zawiedzeni, mają całe moje zrozumienie".  

"Mają rację, że mają pretensje do państwa" - ocenił.  

Metropolita Genui kardynał Angelo Bagnasco, który będzie przewodniczyć państwowej ceremonii wyraził zaś opinię, że decyzję większości rodzin należy respektować. 

"Z całą pewnością da ona do myślenia tym, na których spoczywają obowiązki" - stwierdził arcybiskup miasta. 

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje