Reklama

Reklama

Wenezuela: Przeciwnicy Maduro wyszli na ulice

Tysiące przeciwników Nicolasa Maduro wyszło na ulice Caracas. Zwolennicy jego konkurenta Caprilesa Radonskiego nie chcą pogodzić się z porażką w wyborach prezydenckich.

Do protestów doszło w Caracas ponownie o świcie. Poza tym protestowano poza stolicą kraju. Podczas protestów w mieście Altamira, policja użyła gazu łzawiącego.

Reklama

Zdaniem protestujących, podczas głosowania doszło do nadużyć, które powinien zbadać niezawisły sąd. Tymczasem niespełna kilkanaście godzin po ogłoszeniu wyników przez komisję wyborczą, Nicolas Maduro został ogłoszony prezydentem Wenezueli. Ogłoszenie prezydentem dokonane przez przewodniczącą Narodowej Rady Wyborczej którą jest Tibisay Lucena, to akt, który wyznacza konstytucja Wenezueli. Bez tego aktu, który pieczętuje ważność wyborów i zwycięstwo jednego z kandydatów, nie może zostać przeprowadzone oficjalne zaprzysiężenie, do którego ma dojść w piątek.

Różnica pomiędzy Maduro a Radonskim wyniosła tylko 230 tysięcy głosów, czyli półtora procent. Radonski uznał, że wyniki zostały sfałszowane i zażądał ponownego przeliczenia głosów. Zwycięzca, Nicolas Maduro, zgodził się z tym postulatem, ale nie odwołał zaprzysiężenia.

Dowiedz się więcej na temat: Caracas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje