Reklama

Reklama

Wenezuela: Hugo Chavez wygrał wybory prezydenckie

Hugo Chavez będzie dalej rządził Wenezuelą po wygraniu niedzielnych wyborów prezydenckich, w których zdobył ponad 54 proc. głosów - poinformowała Państwowa Komisja Wyborcza (CNE). Szef państwa po ogłoszeniu wyników zaprosił opozycję do współpracy.

Lewicowy przywódca kraju pokonał m.in. kandydata opozycji Henriqe Caprilesa Radonskiego, który według komisji otrzymał poparcie 45 proc. głosujących. W żyłach Henrique Caprilesa Radonskiego płynie polska krew - jego matka była Polką. Babcia uciekła przed Holokaustem w czasie II wojny światowej, ojciec był emigrantem z Holandii.

Reklama

Frekwencja była bardzo wysoka. Przewodnicząca CNE Tibisay Lucena podała, że do urn stawiło się 81 proc. z 19 mln osób uprawnionych do głosowania. Chaveza poparło 7,4 mln Wenezuelczyków.

To trzecie zwycięstwo wyborcze Hugo Chaveza w ciągu 14 lat urzędowania.

Z balkonu pałacu prezydenckiego Miraflores ubrany w czerwoną koszulę Chavez podziękował Caprilesowi za to, że uznał swoją porażkę. Zaprosił też opozycję do "dialogu, debaty i wspólnej pracy".

Przemawiając do tłumu zwolenników prezydent, który w lipcu ogłosił, że po serii radio- i chemioterapii pokonał raka, prosił też Boga, aby dał mu zdrowie.

"Dziękuję, mój kochany narodzie! Niech żyje Wenezuela! Niech żyje Bolivar!" - napisał na swym koncie na internetowym portalu wymiany krótkich informacji Twitter wenezuelski prezydent.

Zadowoleni z wygranej swego kandydata zwolennicy Chaveza świętowali wygraną na ulicach Caracas i innych miast kraju. Niebo nad stolicą rozjaśniły fajerwerki, a pod pałacem prezydenckim Miraflores stanęli ludzie ze zdjęciami przywódcy kraju.

Chavez, który u władzy jest od 1999 roku, swoją kolejną sześcioletnią kadencję rozpocznie oficjalnie 10 stycznia 2013 roku.

Po ogłoszeniu wyników Henrique Capriles złożył gratulacje zwycięzcy. Podziękował też 6 mln swoich wyborców, którzy poparli jego kandydaturę.

- Aby wygrać, trzeba umieć przegrywać - powiedział były gubernator północnego stanu Miranda. "Nie czujemy się pokonani, udało nam się zbudować nową drogę (...), jestem na niej i nie zostawię prawie połowy kraju samej sobie" - mówił 40-letni kandydat opozycji.

Jak pisze agencja EFE, ok. 200 osób w sztabie wyborczym Caprilesa ze łzami w oczach i rezygnacją przyjęło wiadomość o porażce wyborczej swojego kandydata.

Dowiedz się więcej na temat: Wenezuela | Hugo Chavez

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje