Reklama

Reklama

Walka z czasem. Boją się trucizny

Tysiące osób poszukują toksycznych chemikaliów na miejscu katastrofy w chińskim mieście Tiencin. Służby liczą, że znalezione chemikalia uda się zneutralizować zanim spadnie deszcz, doprowadzając do powstania śmiercionośnych oparów.

Chińskie władze informowały wcześniej, że w miejscu katastrofy przechowywano m.in. 700 ton cyjanku sodu - niezwykle silnej trucizny.

Reklama

Kilka dni po tragedii w Tiencin władze informują o 112 osobach, które zginęły w strefie przemysłowej. Ponad 700 osób pozostaje w szpitalach, a prawie 100 uznaje się za zaginione. Eksplozje były tak silne, że większości wydobytych z ruin ciał nie udało się jeszcze zidentyfikować.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy