Reklama

Reklama

W trakcie powrotu z ŚDM zmarła młoda Włoszka

W drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży zmarła Włoszka. Badania wykazały, że przyczyną śmierci było zapalenie opon mózgowych.

Susanna Ruffi w trakcie powrotu z ŚDM poczuła się źle w Wiedniu. Dziewczyna cierpiała na silny ból głowy i wymiotowała.

Włoszka zgłosiła się do austriackiego szpitala, jednak lekarze stwierdzili, że przyczynami tych objawów jest zbyt długie przebywanie przez dziewczynę na słońcu.

Niedługo potem Susanna zmarła. Lekarze podali, że przyczyną śmierci było zapalenie opon mózgowych.

"Corriere della Sera" informuje, że jeszcze jedna z dziewczyn z włoskiej grupy pielgrzymów, z którymi podróżowała Ruffi, z podobnymi objawami trafiła do szpitala w Udine. Pielgrzymów z tej grupy przebadano oraz podano im leki.

Reklama

Konferencja Episkopatu Włoch poinformowała o śmierci Ruffi w specjalnym komunikacie. Jednocześnie zalecono, by wszyscy pielgrzymi, którzy zaobserwują u siebie podobne objawy, natychmiast zgłosili się na badania do szpitala.

Włoskie media informują o zaniepokojeniu czy wręcz "stanie alarmu" wśród prawie 100 tysięcy pielgrzymów z tego kraju, którzy byli na ŚDM, zwłaszcza tych, którzy - podobnie jak 18-latka - przebywali w ich krakowskiej wiosce, czyli Casa Italia.

Agencja Ansa pisze, że są obawy, że dojdzie wręcz do "psychozy" wśród pielgrzymów. Do nich i do ich rodziców kierowane są apele, by nie ulegać panice.

Kraków został poinformowany

Informacja o śmierci młodej rzymianki dotarła do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie.

"Wdrożyliśmy działania profilaktyczne, wiedząc, że osoba ta przebywała w Polsce, mieszkała u rodziny i kontaktowała się z innymi osobami. Osoby, z którymi miała bezpośredni kontakt, czyli rodzina, u której mieszkała, i pielgrzymi, z którymi jechała w autobusie, objęte zostały antybiotykoterapią" - powiedziała we wtorek PAP rzeczniczka krakowskiego Sanepidu Elżbieta Kuras.

Jak poinformowała, antybiotyki profilaktycznie zostały także przepisane drugiej części grupy, która zgłosiła się na Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

"Do zakażenia meningokokowego mogło dojść dużo wcześniej, natomiast np. ze względu na osłabienie organizmu ta choroba mogła się uaktywnić w organizmie" - dodała rzeczniczka krakowskiego Sanepidu.

Dowiedz się więcej na temat: SDM | śmierc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy