Reklama

Reklama

"W kwestii LGBT Polska jest po złej stronie historii". Dworczyk reaguje na słowa Mosbacher

- Przykro mi, że ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher opierając się na zmanipulowanych informacjach posługuje się wiedzą, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, którą mamy w Polsce - ocenił KPRM Michał Dworczyk słowa amerykańskiej dyplomatki, która powiedziała, że "w kwestii LGBT Polska jest po złej stronie historii".

We wtorkowym wywiadzie dla Wirtualnej Polski ambasador Mosbacher zwracała uwagę, że Polska ma na Zachodzie reputację kraju nieprzyjaznego mniejszościom seksualnym, co przekłada się na niekorzystne decyzje inwestycyjne, ma również wpływ na sprawy militarne.

Reklama

- Stany Zjednoczone wierzą w równość wszystkich ludzi. W pełni rozumiem i szanuję fakt, że Polska jest krajem katolickim - nikt nie chce tego podważać. Niemniej musicie wiedzieć, że w kwestii LGBT jesteście po złej stronie historii. Mówię o postępie, który się dokonuje bez względu na wszystko. Używanie tego typu retoryki wobec mniejszości seksualnych jedynie wyobcowuje Polskę, przekładając się też na konkretne decyzje biznesowe - mówiła Mosbacher.

Odpowiedź Dworczyka

Szef KPRM podkreślił we wtorek w Telewizji Republika, że szanuje i ceni ambasador Mosbacher za jej wkład w umacnianie i rozwijanie stosunków polsko-amerykańskich. Ale - jak stwierdził - tym bardziej jest mu przykro, że ambasador USA w Polsce "opierając się na zmanipulowanych informacjach posługuje się wiedzą, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, którą mamy w Polsce".

- Mówienie, że ktokolwiek w Polsce jest prześladowany ze względu na poglądy, kolor skóry, przekonania, czy religię nie ma nic wspólnego z prawdą - oświadczył minister.

List otwarty ambasadorów kilkudziesięciu krajów w Polsce

Dworczyk komentował też list otwarty ambasadorów kilkudziesięciu krajów w Polsce, w którym wyrazili poparcie dla wysiłków na rzecz podniesienia świadomości społecznej na temat problemów dotykających m.in. społeczności gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) w Polsce. Sporządzanie listu koordynowała Ambasada Królestwa Belgii w Polsce. Poinformowała o nim w niedzielę na Twitterze ambasador Mosbacher.

Szef KPRM zwracał uwagę, że pod listem podpisało się szereg dyplomatów, także z krajów, które "mają jeszcze wiele do zrobienia jeśli chodzi o prawa człowieka". - Z tego powodu uważam, że mieliśmy do czynienia z rodzajem eventu ideologiczno-politycznego. Szkoda, że dyplomaci wchodzą w tego rodzaju pomysły - ocenił minister.

Dworczyk zwracał też uwagę, że przedstawiciele Korpusu Dyplomatycznego podpisani pod listem otwartym nigdy wcześniej nie podnosili tego rodzaju problemów w rozmowach z MSZ, czy z innymi agendami rządowymi.

"Mogę tylko nad tym ubolewać"

Zapewnił, że Polska jest krajem, w którego DNA wpisane są wolność i równość. - Powielanie nieprawdziwych i szkodliwych z punktu widzenia polskiego wizerunku informacji jest niedobre. Mogę tylko nad tym ubolewać, że niektórzy polscy politycy, dziennikarze, aktywiści biorą w tym udział, inspirując tego rodzaju eventy albo rozsiewając nieprawdziwe informacje, które są asumptem do tego rodzaju wydarzeń - dodał Dworczyk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje