Reklama

Reklama

W. Brytania: Fałszywy alarm bombowy w Manchesterze

Brytyjska policja poinformowała w czwartek, że podjęła działania w odpowiedzi na sygnał z college'u w Hulme w aglomeracji Manchesteru. Zamknięto drogi. Na miejsce wysłano też saperów i śmigłowiec. Po akcji, która trwała kilkanaście minut, policja podała, że był to fałszywy alarm.

Początkowo policja informowała, że do incydentu doszło w Trafford. Potem podano, że chodzi o dzielnicę Hulme, również w południowym Manchesterze.

Reklama

Cała akcja trwała kilkanaście minut. Tuż po godz. 12.30 brytyjska policja poinformowała, że był to fałszywy alarm. Wojsko opuściło już ten teren, a drogi zostały otwarte.

Wcześniej, tuż po godz. 12, policja odebrała sygnał z college'u w Hulme. Został tam wysłany oddział saperów ze względu na "podejrzany pakunek". Policja apelowała do osób mieszkających w pobliżu college'u w Hulme, na południowym zachodzie Manchesteru, aby opuściły okolicę.

Jednostka pracowała w Castlefield Campus przy Linby Street. Castlefield Campus to miejsce dla młodych ludzi z problemami społecznymi, emocjonalnymi i psychicznymi. Głównie uczą się tam dzieci w wieku 10-11 lat.

W czwartek, punktualnie o godz. 12, cały Manchester uczcił pamięć ofiar ostatniego zamachu minutą ciszy. Ludzie byli zgromadzeni również w okolicach college'u w Hulme.

"Stopień zagrożenia pozostaje na poziomie krytycznym. Nasza społeczność powinna pozostać czujna" - mówiła z kolei premier Theresa May.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje