Reklama

Reklama

W.Brytania: Były agent oskarżył Corbyna o współpracę z czechosłowacką SB

Były agent czechosłowackiej Służby Bezpieczeństwa StB Jan Sarkocy oskarżył w piątek lidera brytyjskiej Partii Pracy Jeremy'ego Corbyna o to, że w latach 80. był tajnym współpracownikiem komunistycznych służb. Jego rzecznik uznał te zarzuty za "śmieszne".

Sarkocy był w latach 1986-1989 trzecim sekretarzem w czechosłowackiej ambasadzie w Londynie, co pozwalało mu mieć dostęp do najważniejszych brytyjskich polityków.

Były agent tłumaczył w rozmowie z czeską agencją prasową CTK, że Corbyn "został zwerbowany" i "dostawał za to informacje i pieniądze". Jak dodał, rekrutacja ówczesnego szeregowego posła Partii Pracy "przebiegła pod ochroną Rosji" i pomógł w niej także inny znany deputowany ugrupowania.

Zdaniem Sarkocego wszystkie informacje otrzymane od Corbyna - zarejestrowanego jako agent "COB" - były sprawdzane z innym źródłem i przekazywane do Moskwy, która wysoko ceniła sobie jego aktywność i była gotowa zaoferować politykowi niezbędną ochronę.

Reklama

Jako pierwszy informacje o spotkaniach Corbyna z czechosłowackimi agentami ujawnił w czwartek brytyjski tabloid "The Sun". Współpracownicy lidera Partii Pracy jednoznacznie odrzucili jednak oskarżenia o jego współpracę ze służbami, tłumacząc, że myślał on wówczas, że były to zwykłe spotkania z dyplomatami.

Jeszcze w czwartek, po publikacji pierwszych doniesień w tej sprawie, brytyjski minister obrony Gavin Williamson zaatakował Corbyna, mówiąc, że jego zdaniem "interesy Wielkiej Brytanii nigdy nie leżały mu na sercu".

"Fakt, że spotkał się z zagranicznymi szpiegami, jest zdradą tego kraju. Nie należy mu ufać" - powiedział.

Zarzuty byłego agenta stanowczo odrzucił rzecznik Corbyna, który w oświadczeniu dla czeskiej telewizji CzT nazwał je "śmiesznymi i nieprawdziwymi" pomówieniami.

"Relacja Sarkocego ze spotkań z Jeremym była błędna trzydzieści lat temu i jest taka teraz (...). Jego opowieść ma więcej dziur niż fabuła kiepskiego filmu o Jamesie Bondzie" - kpił.

Wątpliwości dotyczące sensacyjnych informacji wyraziła także szefowa Archiwum Służb Bezpieczeństwa Svietlana Ptacznikova, która powiedziała, że zachowane dokumenty nie potwierdzają wersji wydarzeń Sarkocego.

Z Londynu Jakub Krupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne