Reklama

Reklama

W Bahrajnie zatrzymano czworo amerykańskich dziennikarzy

Czworo amerykańskich dziennikarzy został zatrzymanych w Bahrajnie w niedzielę, w dniu piątej rocznicy rewolucji z 2011 roku - poinformowały w poniedziałek władze i rodziny reporterów. Według policji Amerykanie wjechali do kraju na wizach turystycznych.

Policja w stołecznej Manamie ogłosiła, że Amerykanie zostali zatrzymani za "podawanie fałszywych informacji, że są turystami" oraz że jeden z zatrzymanych brał udział w ataku na funkcjonariuszy. Wśród zatrzymanych jest kobieta.

Nie podała tożsamości dziennikarzy ani nazw redakcji, dla których pracowali.

W Waszyngtonie Departament Stanu ogłosił, że dotarły do niego informacje o zatrzymaniu amerykańskich obywateli, ale odmówił komentarza w tej sprawie "ze względów prywatnych".

Do zatrzymania doszło w Sitrze, dzielnicy na południu Manamy, zamieszkanej głównie przez szyitów. Sitra jest jednym z bastionów protestów przeciwko sunnickiej dynastii rządzącej w Bahrajnie.

Reklama

Według państwowej agencji BNA w niedzielę w Sitrze doszło do starć między demonstrantami i siłami bezpieczeństwa.

Jeden z czterech Amerykanów "był zakapturzony, gdy wraz z grupą sabotażystów brał udział w niepokojach i atakach na siły bezpieczeństwa" - poinformowała policja. Trzy pozostałe osoby zostały zatrzymane w policyjnym punkcie kontrolnym.

Amerykanie wjechali do kraju między 11 a 12 lutego. "Niektórzy z nich bez zezwolenia wykonywali pracę dziennikarską" - twierdzi policja, oskarżając ich o "działanie niezgodne z prawem".

W Waszyngtonie rodzina freelancerki Anny Theresy Day w oświadczeniu potwierdziła zatrzymanie młodej kobiety i domaga się jej natychmiastowego wypuszczenia. Według bliskich kobieta pracowała wcześniej na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej, Indiach, Brazylii i Meksyku m.in. dla dziennika "New York Times" oraz telewizji CNN i Al-Dżazira.

Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ) z siedzibą w Nowym Jorku zaapelował o natychmiastowe uwolnienie czworga dziennikarzy i wszystkich innych reporterów, którzy trafili za kratki w ciągu ostatnich pięciu lat.

14 lutego 2011 roku w Bahrajnie wybuchły prodemokratyczne protesty, organizowane głównie przez szyicką większość, która czuje się zmarginalizowana i domaga się równouprawnienia oraz przekształcenia ustroju państwa w monarchię konstytucyjną. Była to największa fala protestów, która przetoczyła się przez państwa Zatoki Perskiej podczas arabskiej wiosny. Demonstracje zostały stłumione przez służby bezpieczeństwa, wspierane przez Arabię Saudyjską.

Od tego czasu Bahrajn, gdzie stacjonuje V Flota USA, jest pogrążony w politycznym chaosie. Sporadyczne starcia sporadycznie wybuchają w szyickich miejscowościach wokół Manamy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje