Reklama

Reklama

Usłyszał wyrok dożywocia. Teraz polski emigrant może wyjść na wolność

Janusz Waluś, polski emigrant skazany na dożywocie za dokonanie najgłośniejszego zabójstwa politycznego we współczesnej Republice Południowej Afryki, może w ciągu najbliższych dni wyjść na wolność.

W czwartek sąd orzekł, że 63-letni Waluś powinien w ciągu 14 dni, po ustaleniu wysokości kaucji, zostać zwolniony warunkowo z więzienia.

Reklama

Rzecznik ministerstwa sprawiedliwości RPA Mthunzi Mhaga zastrzegł, że wyrok sądu nie jest jeszcze równoznaczny z wypuszczeniem Walusia na wolność. "Wciąż zastanawiamy się, czy nie złożyć apelacji od tego orzeczenia" - powiedział Mhaga.

W Wielką Sobotę, 10 kwietnia 1993 roku, Waluś zastrzelił w Johannesburgu jednego z najbardziej wpływowych przywódców czarnej większości Chrisa Haniego. Hani był bożyszczem czarnoskórej młodzieży i jednocześnie przywódcą Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej. Wielu widziało w nim następcę Nelsona Mandeli.

Jego zabójstwo miało doprowadzić do zerwania prowadzonych od trzech lat rokowań między białym rządem prezydenta Frederika de Klerka oraz Mandelą i przywódcami Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) w sprawie ostatecznej likwidacji apartheidu, przeprowadzenia pierwszych wolnych wyborów, w których udział na równych prawach po raz pierwszy mieliby wziąć czarnoskórzy (75 proc. ludności kraju) i pokojowego przekazania władzy czarnej większości.

Zamach na Haniego omal nie doprowadził do wojny domowej. Mandeli i jego towarzyszom udało się powstrzymać swoich zwolenników przed aktami odwetu i kryzys polityczny, jaki wywołała śmierć Haniego wymusił na białych władzach ustępstwa i zgodę na ostateczne ustalenie terminu wyborów. Odbyły się one pod koniec kwietnia 1994 roku, a w ich wyniku władzę w RPA przejął ANC i Mandela, jako pierwszy czarnoskóry prezydent kraju.

Waluś został skazany na karę śmierci. Taki sam wyrok zasądzono Clive’owi Derby-Lewisowi, jednemu z przywódców białej prawicy w RPA, którego uznano za głównego organizatora zamachu. Ponieważ w 1990 roku w RPA wprowadzono moratorium na wykonywanie wyroków śmierci, a w 1995 roku w ogóle tę karę zniesiono, zasądzony Walusiowi i Derby-Lewisowi wyrok zamieniono na dożywotnie więzienie.

W 1997 roku obaj stanęli przed Komisją Prawdy i Pojednania, która w zamian za ujawnienie całej prawdy o politycznych zbrodniach, popełnionych w czasach apartheidu, wyrażenie skruchy i chęci przyczynienia się do pojednania narodowego w RPA miała prawo łaski wobec zasądzonych już wyroków. Komisja Prawdy uznała jednak, że ani Waluś, ani Derby-Lewis nie spełnili tych warunków.

W czerwcu 2015 roku, po odsiedzeniu 22 lat więzienia, Derby-Lewis został zwolniony ze względu na zły stan zdrowia. Prośby Walusia o warunkowe zwolnienie były dotąd odrzucane.

Wojciech Jagielski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje