Reklama

Reklama

USA zamknęły ambasady. Kilka innych krajów też

21 amerykańskich placówek dyplomatycznych, głównie na Bliskim Wschodzie, jest dziś zamkniętych. Stany Zjednoczone zdecydowały się na takie posunięcie po uzyskaniu informacji wywiadowczych, że Al-Kaida może planować ataki terrorystyczne.

Zamknięte zostały te placówki dyplomatyczne, które normalnie są w niedzielę otwarte. Dotyczy to ambasad i konsulatów w krajach muzułmańskich, w których niedziela jest dniem pracy.

Nieczynne są placówki m.in. w Afganistanie, Arabii Saudyjskiej, Bangladeszu, Bahrajnie, Egipcie, Iraku, Izraelu, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Libii, Omanie, Sudanie i Jemenie.

Reklama

Decyzję o zamknięciu na jeden dzień ponad 20 swoich ambasad i konsulatów Waszyngton ogłosił w czwartek. Jako powód podano zagrożenie terrorystyczne ze strony Al-Kaidy i jej sojuszników, planujących zamachy na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Biały Dom wyjaśnił, że decyzja o zamknięciu ambasad jest "posunięciem uprzedzającym".

Ponadto w piątek władze USA ostrzegły swych obywateli przed podróżowaniem po całym świecie w związku z utrzymującym się zagrożeniem atakami terrorystycznymi. Departament Stanu zaznaczył, że zagrożenie zamachami rozciąga się na okres "od chwili obecnej do końca sierpnia".

Inne kraje poszły w ślady USA

Po decyzji USA także Wielka Brytania zapowiedziała, że zamknie 4 i 5 sierpnia swą ambasadę w Jemenie. MSZ w Londynie przyznało, że "szczególny niepokój budzi stan bezpieczeństwa w ostatnich dniach ramadanu i podczas Święta Ofiar".

Ambasady w Jemenie zamknęły też na 4 i 5 sierpnia Niemcy i Francja. Francuskie MSZ zastrzegło, że jeśli zagrożenie będzie trwać dalej, Paryż może zadecydować o zamknięciu ambasady na czas dłuższy.

Stacjonujące przed ambasadami USA, W. Brytanii, Francji i Niemiec jemeńskie siły bezpieczeństwa zostały postawione w stan pogotowia. Jak podaje agencja AFP, policja oraz siły specjalne, wspierane przez wozy opancerzone, zabezpieczają rejon wokół placówek wspomnianych państw i innych państw zachodnich. Według mieszkańców siły porządkowe przeprowadzają regularne kontrole zwłaszcza przy drogach prowadzących do zachodnich ambasad i konsulatów.

- Już i tak jesteśmy w stanie pogotowia, lecz jeszcze zdwoiliśmy czujność - powiedział agencji AFP jeden z funkcjonariuszy.

Również Kanada zdecydowała się zamknąć dziś swoją misję w stolicy Bangladeszu, Dhace.

Ostrzeżenie Interpolu

Wczoraj z kolei Interpol skierował ostrzeżenie do wszystkich krajów członkowskich, radząc im, by wzmogły czujność przed ewentualnymi zamachami po atakach i ucieczkach z więzień w Iraku, Libii i Pakistanie. Organizacja bada związek między nimi.

Jak podaje CNN, przez ostatni miesiąc w państwach członkowskich międzynarodowej organizacji policji doszło do dziewięciu ucieczek z więzienia.

"Biorąc pod uwagę podejrzenie udziału Al-Kaidy w kilku z tych ucieczek, które doprowadziły do wydostania się na wolność setek terrorystów i innych kryminalistów, Interpol zwraca się z prośbą do 190 państw członkowskich o pomoc w ustaleniu, czy ostatnie wydarzenia były ze sobą w jakikolwiek skoordynowane lub są ze sobą powiązane" - podała organizacja w sobotnim oświadczeniu.

Pod koniec lipca pakistańscy talibowie przebrani za policjantów zaatakowali więzienie w mieście Dera Ismail Chan. Ponad 200 więźniom udało się zbiec. Kilka dni wcześniej na skutek ataków Al-Kaidy z dwóch irackich więzień Abu Ghraib i Tadżi zbiegło ponad 500 więźniów. Wśród osób, które zdołały zbiec z więzienia, są wysokiej rangi przywódcy Al-Kaidy.

W Libii ponad tysiąc osadzonych w więzieniu w Bengazi we wschodniej części kraju zbiegło z niego w minioną sobotę; większość odbywała wyroki za poważne przestępstwa. Władze potwierdziły, że więzienie zaatakowane zostało z zewnątrz.

Dowiedz się więcej na temat: USA | Jemen | Al-Kaida

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

ZAKUPY

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy