Reklama

Reklama

USA: Ułaskawienie dla dowódcy komandosów. "On jest złem wcielonym"

Donald Trump zdecydował się ułaskawić dowódcę Navy SEALs, Eddiego Gallaghera, który został w lipcu skazany i zdegradowany za pozowanie ze zwłokami nastolatka. Mężczyznę oskarżano o dokonanie zbrodni wojennych w Iraku, a jego podwładni opisywali go słowami: "toksyczny" oraz "zło wcielone".

Jak wyjaśnia "New York Times", komandosi SEALs już wcześniej próbowali zwrócić uwagę dowództwa na zachowanie swojego przełożonego. Nie wywołało to żadnej reakcji. Członkowie plutonu dowiedzieli się tylko, że mają milczeć, bo zaszkodzi to ich karierom. W końcu wszczęto wobec Gallaghera śledztwo. Dziennikarze gazety zdobyli nagrania, na których komandosi zeznają w śledztwie dotyczącym ich dowódcy. W piątek dziennikarze gazety opublikowali ich wypowiedzi. Jak opisują, żołnierze wyglądali na nagraniach na wyraźnie zestresowanych i zakłopotanych. 

Reklama

Żołnierze z plutonu Alfa SEAL TEAM 7 złożyli zeznania obciążające Eddiego Gallaghera. "Ten facet to cholerne zło", "Facet był toksyczny", "Można powiedzieć, że nie miał najmniejszego problemu z zabijaniem wszystkiego, co się rusza" - mówili o swoim dowódcy. Karierę wojskową Gallaghera złamało dopiero ujawnione wideo z Iraku. Widać na nim, jak dowódca pozuje nad ciałem zabitego nastoletniego bojownika.

Jak wyjaśnia "The New York Times", niedługo wcześniej nastolatek jeszcze żył, był bezbronny i ciężko ranny. Gallagher miał wziąć nóż myśliwski i zaszlachtować chłopaka. Później, jak opisywał to jeden z jego podwładnych, zaimprowizował prześmiewczą ceremonię nad ciałem nastolatka. "Słuchałem tego i myślałem, że to najbardziej haniebna rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem w życiu" - stwierdził komandos. 

"Mówcie prawdę"

Zanim żołnierze złożyli zeznania, na specjalnym grupowym czacie nawoływali się do mówienia wyłącznie prawdy, bez upiększania. Mieli stawiać na szczerość i dzięki temu uniknąć oskarżenia o próbę oczerniania. 

Eddie Gallagher wyparł się wszystkiego i zaatakował swoich byłych podkomendnych w oświadczeniu skierowanym do "New York Timesa". Stwierdził, że poważne oskarżenia, jakie przeciw niemu wysuwają, są wyssane z palca. Dowódca jest zdania, że żołnierze wymyślili wszystko, bo samo postępowali tchórzliwie i nie byli w stanie sprostać jego wysokim wymaganiom.

Kiedy Gallagher stanął przed sądem wojskowym, śledczym nie udało się udowodnić, że dopuścił się zbrodni wojennych. Tym niemniej za pozowanie ze zwłokami nastolatka został skazany i zdegradowany. 

W sprawę wmieszał się prezydent

W listopadzie w sprawę wmieszał się prezydent Donald Trump, który stwierdził, że jest niezadowolony z tego jak marynarka wojenna poprowadziła proces Gallaghera. Dodał też, że wojskowy został bardzo źle potraktowany, a mimo to oczyszczono go z najpoważniejszych zarzutów. Na Twitterze poinformował też, że przywrócił dowódcy SEALs pierwotną rangę.   

Donald Trump okazuje publiczne wsparcie dla Eddiego Gallaghera. W weekend przed Bożym Narodzeniem prezydent i jego żona zostali sfotografowani w prywatnym kurorcie Trumpa Mar-a-Lago z Gallagherem i jego żoną. 

Ta sytuacja doprowadziła do konfliktu prezydenta z dowództwem marynarki wojennej USA, w wyniku którego stanowisko stracił dowódca marynarki Richard Spencer.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy