Reklama

Reklama

USA: Transmitowała powódź w Tennesee na Facebooku. Zginęła porwana przez wodę

Mieszkanka miejscowości Waverly w Tennesee zginęła porwana przez wodę w czasie rekordowej powodzi. Kilka minut wcześniej prowadziła transmisję na Facebooku, gdzie pokazywała stan wody za oknem. - To naprawdę przerażające - mówiła. W wyniku powodzi zginęły co najmniej 22 osoby.

Rekordowe opady deszczu nawiedziły stan Tennesee w sobotę. W niespełna 24 godziny spadły tam nawet 43 cm deszczu, a wiele miejscowości znalazło się pod wodą. Najbardziej ucierpiało miasto Waverly. Woda porywała tam samochody, wyrywała drzewa i niszczyła budynki.

Linda Almond transmitowała wydarzenia z Waverly około 10:15 w sobotę. Na wideo widać całkowicie zalaną okolicę oraz padający deszcz. Brudna woda pcha spore ilości gruzu. - Cóż, jeśli ktoś ogląda mnie na Facebooku na żywo, jesteśmy teraz zalewani w Waverly w stanie Tennessee. To naprawdę przerażające - mówiła na początku nagrania. W tle słychać szum płynącej wody. 

Reklama

Porwani przez wodę

W połowie filmu słychać jak syn kobiety mówi, że prawdopodobnie coś uderzyło w ich dom. Głos kobiety wydaje się być jeszcze bardziej niespokojny. 

- O mój Boże, o mój Boże - to ostatnie słowa wypowiedziane przez Almond przed końcem nagrania. 

Jak podaje portal New York Post, kobieta razem z synem zaraz po zakończeniu transmisji uciekła na dach domu. Oboje zostali jednak porwani przez rwącą wodę po tym, jak dach zawalił się.

Według informacji przekazanych przez rodzinę w mediach społecznościowych, syn kobiety zdołał się uratować. Linda Almond początkowo została uznana za zaginioną. W niedzielę służby odnalazły jej ciało. 

"Linda została zidentyfikowana przez moją siostrę. Zmarła wczoraj w wodzie. Proszę o modlitwę" - napisał w mediach społecznościowych jej brat. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy