Reklama

Reklama

USA: Rozmowy z Koreą Północną w Sztokholmie były "dobre"

W przeciwieństwie do wysłannika Korei Północnej, USA nie uważają, by rozmowy nuklearne w Sztokholmie zakończyły się fiaskiem. "To były dobre rozmowy" - oświadczyła w sobotę po południu czasu lokalnego rzeczniczka Departamentu Stanu Morgan Ortagus.

"Komentarze przedstawione wcześniej przez delegację Korei Północnej nie odzwierciedlają ani treści, ani też ducha dzisiejszej, trwającej ponad osiem godzin dyskusji" - stwierdziła Ortagus. "Przeprowadziliśmy dobre rozmowy" - dodała rzeczniczka Departamentu Stanu.

Podkreśliła, że trudno oczekiwać, by w jeden dzień udało się przezwyciężyć "70 lat wojny i wrogości na Półwyspie Koreańskim". Poinformowała także, że strona amerykańska przyjęła zaproszenie Szwecji na kolejne rozmowy, które mają się odbyć za dwa tygodnie.

Korea Północna obwinia USA o fiasko rozmów

Wcześniej w sobotę wysłannik Korei Północnej oskarżył Stany Zjednoczone o fiasko rozmów w stolicy Szwecji. "Negocjacje nie spełniły naszych oczekiwań i ostatecznie zakończyły się niepowodzeniem (...). Do niepowodzenia doszło wyłącznie z winy Stanów Zjednoczonych, które nie zrezygnowały ze swojej zwykłej postawy" - powiedział dziennikarzom przed ambasadą Korei Płn. w Sztokholmie kierujący północnokoreańskim zespołem Kim Myong Gil.

Reklama

Kim i amerykański wysłannik Stephen Biegun spotkali się pod przewodnictwem szwedzkiego negocjatora Kenta Harstedta, który wynegocjował w lipcu zwolnienie australijskiego studenta Aleka Sigleya, na krótko zatrzymanego przez Pjongjang.

Sesje robocze odbywały się w ściśle strzeżonym przez policję centrum konferencyjnym na wyspie Lidingoe w aglomeracji Sztokholmu, kilkaset metrów od ambasady Korei Płn.

Pod koniec dnia Kim Myong Gil oznajmił, że niczego w nich nie osiągnięto. Powiedział, że USA "podtrzymały nasze oczekiwania, proponując elastyczne podejścia, nowe metody i kreatywne rozwiązania. Ale bardzo nas rozczarowali i zgasili nasz entuzjazm, nie wykładając niczego na stół".

Brak przełomu

Rozmowy miały przełamać trwający od czerwca impas, kiedy spotkali się prezydent USA Donald Trump i przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un i uzgodnili wznowienie negocjacji w sprawie rozbrojenia nuklearnego Korei, które załamały się po fiasku rozmów w lutym br. w stolicy Wietnamu, Hanoi.

Delegacja Korei Płn., która podlega sankcjom m.in. zakazującym jej handlu w związku z prowadzeniem programu nuklearnego, przybyła do Szwecji w czwartek po nieoczekiwanym ogłoszeniu przez Pjongjang, że rozmowy rozpoczną się w sobotę 5 października.

Zaledwie dzień po ogłoszeniu tej informacji Korea Płn. przekazała, że przeprowadziła próbę nowego pocisku balistycznego przeznaczonego do wystrzelenia z okrętu podwodnego.

Na szczycie w Hanoi Amerykanie nie zgodzili się na zniesienie większości sankcji nałożonych na Koreę Płn. w zamian za częściową likwidację północnokoreańskiego programu zbrojeń jądrowych.

Na pierwszym szczycie z udziałem obu przywódców w Singapurze latem 2018 roku Kim Dzong Un zadeklarował gotowość do "całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego" w zamian za gwarancje bezpieczeństwa dla swojego kraju. Jak dotąd nie ogłoszono jednak konkretnego planu denuklearyzacji ani nie podano szczegółów na temat tych gwarancji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje