Reklama

Reklama

USA: Protesty po wyroku Zimmermana

Tysiące ludzi w całych Stanach Zjednoczonych protestowało przeciwko wyrokowi sądu na Florydzie. Uznano, że strażnik ochotnik George Zimmerman nie jest winny śmierci 17-letniego Trayvona Martina, młodego Afroamerykanina.

Ten proces śledziła cała Ameryka, oskarżony twierdził, że działał w obronie własnej, gdyż nastolatek go zaatakował w momencie, gdy był na służbie, a do zdarzenia doszło na prywatnym osiedlu.

"Ten system upadł" - krzyczeli wzburzeni demonstranci. Najwięcej osób zebrało się na Florydzie w Stanford w miejscu, w którym doszło do tragedii oraz przed siedzibą sądu gdzie ogłaszano wyrok.

Ponadto protestowano także m.in. W Nowym Jorku, Los Angeles, San Francisco czy Atlancie. - Nie mam słów, mam tego dosyć, jak on mógł kogoś zabić - mówiła jedna z protestujących kobiet. Demonstranci zgodnie przyznawali, że ich zdaniem tutejszy system sądowy działa z pobudek rasistowskich.

Prawo w USA jest jednak tak skonstruowane, że Zimmerman wciąż może być pociągnięty do odpowiedzialności za zabicie czarnoskórego nastolatka.

To był jeden z najgłośniejszych procesów w ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych w którym oskarżony został uniewinniony. Zimmermanowi groziło dożywotnie więzienie, prokuratorzy żądali uznania go winnym morderstwa drugiego stopnia.


Dowiedz się więcej na temat: George Zimmerman | akcja protestacyjna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje