Reklama

Reklama

USA: Policjanci oskarżeni o napaść nie przyznają się do winy

Dwóch funkcjonariuszy z Buffalo w stanie Nowy Jork oskarżonych o napaść na mężczyznę w trakcie protestów przeciwko brutalności policji nie przyznało się do winy. Nie zostali aresztowani, czeka ich sądowy proces.

Do incydentu w Buffalo doszło w czwartek wieczorem (4 czerwca). Na szeroko rozpowszechnionym wideo, które zobaczyło już miliony ludzi, widać jak jeden z policjantów z jednostki specjalnego reagowania popycha 75-letniego Martina Gugino, który upada na chodnik. Mężczyznę z raną głowy, w stanie ciężkim, przewieziono do szpitala.

Grozi im do siedmiu lat więzienia

Reklama

Policjanci byli w sobotę (6 czerwca) przesłuchiwani przez prokuratora podczas wideokonferencji. Mają się stawić na rozprawę w sądzie 20 lipca.

Prokurator okręgowy hrabstwa Erie John Flynn powiedział, że policjanci zostali oskarżeni za napaść drugiego stopnia. Grozi im kara do siedmiu lat więzienia, jej surowość wynika częściowo z różnicy wieku między protestującym, a oskarżonymi. Kiedy ofiara jest w wieku 65 lat lub starsza, a sprawca co najmniej 10 lat młodszy, jest to przestępstwo, a nie wykroczenie.

Prokurator dodał, że był gotów wnieść oskarżenie jeszcze w piątek. Nie chciał jednak dolewać oliwy do ognia po tym, kiedy dowiedział się, że wszyscy pozostali policjanci z jednostki specjalnego reagowania, w proteście przeciwko oskarżeniu ich kolegów, złożyli rezygnację z pracy w tej jednostce, pozostając do dyspozycji policji.

"Byłem zaniepokojony tym, co mogłoby się stać, gdybym to zrobił wczoraj po południu i nie byłoby wystarczającej ochrony w centrum miasta" - tłumaczył Flynn w czasie konferencji prasowej.

Tłum policjantów i strażaków przed sądem

Przed sądem w Buffalo pojawił się w sobotę tłum policjantów i strażaków, aby wyrazić poparcie dla ich kolegów: 32-letniego Robert McCabe i 39-letniego Aarona Torgalskiego. Zostali wcześniej zawieszeni w wykonywaniu obowiązków bez wynagrodzenia.

"57 policjantów zareagowało oburzeniem z powodu potraktowania dwóch kolegów, którzy po prostu wykonywali rozkazy" - uzasadniał w piątek w wywiadzie dla lokalnej telewizji WGRZ prezes stowarzyszenia policji Buffalo Police Benevolent Association.

Burmistrz Buffalo Byron Brown oskarżył związek zawodowy policjantów o przeszkadzanie w procesie polepszenia stosunków policji ze społecznością.

"Postąpili zgodnie z tym, jak zostali przeszkoleni"

Reporterzy lokalnej telewizji WGRZ informowali, że jednostka była szkolona specjalnie do kontroli i zarządzania tłumami. 75-letniego Martina Gugino przedstawiali jako wieloletniego aktywistę i bojownika znanego w mieście z walki o sprawiedliwość.

Był m.in. zaangażowany w mobilizację mieszkańców do tworzenia bezpiecznych dzielnic z niedrogimi, wysokiej jakości mieszkaniami w organizacji People United for Sustainable Housing (PUSH).

W sobotę "Wall Street Journal" przytaczał uwagi ekspertów, którzy stawali w obronie funkcjonariuszy z Buffalo, chociaż byli bardzo krytyczni wobec policjantów z Minneapolis, oskarżonych o zabójstwo Afroamerykanina George Floyda. Zdaniem specjalistów reakcja policjantów często wynika z tego, że są antagonizowani lub atakowani.

Były komisarz policji Ed Davis w Bostonie akcentował, że w 99 proc. przypadków widział podczas akcji policyjnych głównie powściągliwość.

Według Marii Haberfeld specjalizującej się w zagadnieniach szkolenia policji w nowojorskim John Jay College of Criminal Justice na filmach wideo pokazujących policjantów w czasie protestów robią oni to, czego ich nauczono. Najpierw potwierdzają swe uprawnienia poprzez fizyczną obecność, następnie wydają polecenia, a w końcu odpychają kogoś, kto się do nich zbliża.

"W Buffalo funkcjonariusze postąpili zgodnie z tym, jak zostali przeszkoleni. Błędem jest twierdzenie, że mężczyzna nie stanowił zagrożenia ze względu na swój wiek" - argumentowała, zwracając uwagę, że w ubiegłym tygodniu w Nowym Jorku ponad 300 policjantów zostało rannych.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama