Reklama

Reklama

​USA: Po szturmie na Kapitol policjant popełnił samobójstwo

Członek policji Kapitolu Howard Liebengood popełnił samobójstwo trzy dni po ataku zwolenników Donalda Trumpa na siedzibę Kongresu. Funkcjonariusz miał 51 lat.

O samobójstwie funkcjonariusza policji Kapitolu poinformowała jego rodzina.

Reklama

Przypomnijmy, że 6 stycznia zwolennicy Donalda Trumpa wtargnęli do siedziby Kongresu, gdy Izba Reprezentantów i Senat zatwierdzały wyniki wyborów prezydenckich. W wyniku zamieszek zginęło pięć osób, a wnętrze Kapitolu zdewastowano i rozkradziono. Policja Kapitolu była powszechnie krytykowana za kompromitującą postawę podczas tego zdarzenia.

- Śmierć Howarda to tragedia, która pozbawiła nas zaangażowanego funkcjonariusza publicznego. Rodzina doznała druzgocącej straty i prosi o uszanowanie jej prywatności na czas żałoby - oświadczył prawnik rodziny zmarłego policjanta.

Jak podaje CBS News, po wydarzeniach na Kapitolu kilku funkcjonariuszy wysłało niepokojące sygnały, mogące świadczyć, że zamierzają popełnić samobójstwo.

Howard Liebengood pracował w policji Kapitolu od 2005 roku. Przypisany był do oddziału senackiego.

Zmarłego funkcjonariusza wspominają senatorzy, m.in. republikanin Mitt Romney.

"Ja i mój zespół jesteśmy zdruzgotani stratą Howarda Liebengooda, uwielbianego i oddanego funkcjonariusza, który poświęcił ostatnie 15 lat, by zapewnić bezpieczeństwo społeczności Kapitolu. W czasie służby Howie był przyjazną i radosną postacią, był przyjacielem dla mnie i mojego zespołu - wielu jego członków znało go od lat. Jego odwaga, dobroć i szczera troska o innych były mocno odczuwane przez nas wszystkich, którzy mieliśmy zaszczyt go znać" - napisał Romney w oświadczeniu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje