Reklama

Reklama

USA: Po 33 latach oskarżony o morderstwo chłopca

51-letni obecnie Pedro Hernandez został wczoraj oskarżony o zamordowanie w maju 1979 r. w Nowym Jorku 6-letniego chłopca Etana Patza. Jego zaginięcie spowodowało istotne zmiany w sposobie postępowania władz w takich przypadkach.

Chłopiec zaginął 25 maja 1979 r. kiedy szedł do odległego o dwie przecznice przystanku autobusowego. Przez 33 lata nie zdołano ustalić jego losów, ani odnaleźć ciała. Dopiero zaskakujące zeznanie Hernandeza rzuciło światło na tę ponurą tragedię.

Reklama

Hernandez, który miał wówczas 18 lat i pracował w magazynie jednego ze sklepów spożywczych na Manhattanie, zeznał - według policji - że "udusił Etana Patza w piwnicy domu nr 448 przy West Broadway." Wkrótce potem został formalnie oskarżony o popełnienie morderstwa drugiego stopnia.

Wyznanie Hernandeza postawiło organy wymiaru sprawiedliwości w kłopotliwej sytuacji bowiem nie dysponują one żadnymi innymi dowodami potwierdzającymi jego prawdomówność, ani stwierdzającymi jego stan psychiczny.

Rzecznik policji nowojorskiej Paul Browne oświadczył, że badane są obecnie m.in. trasy samochodów wywożących śmieci w końcu lat 70. ub. wieku. Rozważa się też przeszukiwania wysypisk śmieci w celu znalezienia szczątków ofiary, co wydaje się z góry skazane na niepowodzenie.

Sytuację komplikuje dodatkowo oświadczenie adwokata Hernandeza, który powiedział, że jego klient jest chory psychicznie i ma za sobą długą historię halucynacji.

Obecnie Hernandez przebywa na oddziale psychiatrycznym szpitala Bellevue, gdzie został przewieziony po tym jak groził popełnieniem samobójstwa. Nie był obecny na posiedzeniu sądu i składał wyjaśnienia za pośrednictwem połączenia wideo.

Zniknięcie Patza wywołało wówczas panikę wśród rodziców w Nowym Jorku i zapoczątkowało istotne zmiany w prowadzeniu dochodzenia w takich przypadkach. W 1984 r. prezydent Ronald Reagan podpisał ustawę o pomocy dla zaginionych dzieci (Missing Children Assistance Act). Rozpoczęto też, po raz pierwszy, zakrojoną na szeroką skalę akcję społeczną i medialną mającą na celu odnalezienie chłopca.

Zbadano setki hipotez i poszlak, które jednak wszystkie okazały się fałszywe. Nie zdołano natrafić na żadne ślady zaginionego. Dopiero niedawno anonimowy informator zwrócił uwagę policji na Hernandeza, który - jak ustalono - jeszcze w 1981 r. powiedział swojej rodzinie, że "zrobił złą rzecz, bo zabił dziecko w Nowym Jorku".

Hernandez powiedział policji, że zwabił chłopca do piwnicy obiecując, że poczęstuje go puszką gazowanego napoju.

Dowiedz się więcej na temat: chłopiec | USA | morderstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje