Reklama

Reklama

USA: Pentagon przeprowadzi śledztwo ws. doniesień o ofiarach cywilnych uderzenia przeciwko IS-Ch w Kabulu

Śledztwo dotyczące doniesień o ofiarach cywilnych niedzielnego uderzenia za pomocą drona w samochód pułapkę w Kabulu zapowiedzieli przedstawiciele Pentagonu. - Nie jestem w stanie zaprzeczyć doniesieniom o śmierci cywilów - przyznał John Kirsby rzecznik resortu.

Kirby odniósł się w ten sposób na konferencji prasowej do doniesień m.in. "Washington Post", że wymierzony w potencjalnego zamachowca Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan (IS-Ch) atak skutkował śmiercią 10 cywilów, w tym 8 dzieci.

ZOBACZ: Tragedia na wakacjach. Nagła śmierć 37-letniej żony multimilionera

Według waszyngtońskiego dziennika, powołującego się na rodzinę ofiar, zabici to członkowie jednej rodziny, która wysiadała z samochodu przed swoim domem, kiedy wystrzelony z drona pocisk trafił w pojazd znajdujący się w pobliżu. Wśród zabitych miał być 45-letni Zamarai Ahmadi, pracownik organizacji charytatywnej.

Reklama

Uderzenie powstrzymało zamach

- Podchodzimy do tych doniesień bardzo poważnie - powiedział gen. Hank Taylor, zastępca dowódcy ds. operacji regionalnych w Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, zapowiadając dochodzenie w sprawie.

Kirby zaznaczył z kolei, że uderzenie powstrzymało "rzeczywisty, konkretny i nadchodzący" zamach przeciwko siłom koalicji i cywilom na lotnisku. Dodał, że uderzenie ok. 3 km od lotniska wywołało silną eksplozję wtórną, co wskazuje na dużą ilość materiałów wybuchowych w samochodzie pułapce.

ZOBACZ: Zillmann szczerze w wywiadzie: "Padały kolejne nienawistne wypowiedzi"

- To było dynamiczne, mobilne, szybkie zagrożenie, bo tak działa IS-Ch, więc my staramy się działać tak samo. Mieliśmy bezpośrednie zagrożenie, wzięliśmy wszystkie te czynniki pod uwagę i podjęliśmy działania, w momencie, który uważaliśmy za najlepszy - powiedział Kirby. Zaznaczył, że uderzenie nie było koordynowane z talibami, choć dodał, że ocena skutków ataku na miejscu będzie dokonana z ich pomocą.

Rzecznik stwierdził, że zagrożenie atakami przeciwko lotnisku ze strony terrorystów nadal jest "aktywne, dynamiczne i konkretne", czego dowodem był atak rakietowy IS-Ch na lotnisko w poniedziałkowy poranek.

USA utrzyma możliwość ewakuacji cywili

Gen. Taylor stwierdził, że wystrzelonych zostało "do pięciu" rakiet z czego jedna została przechwycona przez system obrony rakietowej (C-RAM), jedna wylądowała wewnątrz lotniska, lecz nie spowodowała zniszczeń, a pozostałe były chybione. Według oświadczenia Państwa Islamskiego, do ataku użyto wyrzutni rakiet Katiusza.

Kirby zapewnił, że USA do końca akcji we wtorek utrzyma możliwość ewakuacji cywili z lotniska, dodając, że wciąż jest czas na ewakuację Amerykanów z Kabulu. W niedzielę na pokładzie 28 lotów ewakuowano 1,2 tys. osób. Oznacza to, że od końca lipca lotnisko opuściło 122 tys. osób, w tym 5,4 tys. obywateli USA.

CZYTAJ WIĘCEJ: Joanna Racewicz ostro o antyszczepionkowcach

We wtorek z baz w Europie do Waszyngtonu i Filadelfii ma zostać przetransportowanych 3,7 tys. Afgańczyków, skąd trafią oni do tymczasowych ośrodków w bazach wojskowych na terenie Stanów Zjednoczonych. Pentagon podał, że w europejskich bazach USA przebywa obecnie 22 tys. ewakuowanych Afgańczyków. Są oni poddawani badaniom medycznym i sprawdzaniu przez służby.

Pentagon odmówił podania konkretnej daty zakończenia operacji w Afganistanie. Według telewizji Fox News, powołującej się na źródła w resorcie, koniec ma nastąpić we wtorek przed północą czasu lokalnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne