Reklama

Reklama

USA: Nie żyje dyrygent Lorin Maazel

Wybitny amerykański dyrygent Lorin Maazel zmarł w niedzielę w wieku 84 lat w swym domu w północnej Wirginii na wschodzie USA w następstwie powikłań po zapaleniu płuc - powiadomiono w komunikacie Festiwalu Castleton, który stworzył wraz z żoną w 2009 r.

Maazel właśnie przygotowywał kolejny doroczny festiwal, który służył doskonaleniu umiejętności młodych muzyków.

Reklama

Znany z niespożytej energii i umiłowania precyzji Lorin Maazel, który działał też jako kompozytor, skrzypek i prezenter telewizyjnych programów muzycznych, poprowadził niemal 200 orkiestr w co najmniej 7 tysiącach przedstawień operowych i koncertów podczas 72 lat na podium dyrygenckim - pisze agencja Associated Press.

Amerykanin, urodzony w Neuilly-sur-Seine w aglomeracji paryskiej w 1930 roku, wziął pierwsze lekcje skrzypiec w wieku pięciu lat. W wieku lat ośmiu grał już przed publicznością, a z najlepszymi orkiestrami wstępował między 9 a 15 rokiem życia.

W wieku lat 16 zapisał się na Uniwersytet w Pittsburghu, by studiować język, matematykę i filozofię. Grał w miejscowej filharmonii, by opłacić czesne.

Kierował wieloma orkiestrami, w tym od roku 2002 przez siedem lat najstarszą z nich w Ameryce - Filharmonią Nowojorską, z którą w roku 2008 odwiedził stolicę Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej Pjongjang.

Dokonał ponad 300 nagrań, w tym utworów Beethovena, Brahmsa, Debussy'ego, Mahlera, Schuberta, Czajkowskiego i Rachmaninowa.

Maazel pozostawił żonę, cztery córki, trzech synów i czworo wnucząt.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje