Reklama

Reklama

USA: Kolejna strzelanina na uniwersytecie. Jedna osoba nie żyje

Jedna osoba poniosła śmierć, a trzy zostały ranne w strzelaninie, do której doszło w piątek rano czasu polskiego między dwiema grupami studentów na Uniwersytecie Północnej Arizony (NAU) - poinformowały oficjalnie władze tej amerykańskiej uczelni.

Rzecznik uczelni Cindy Brown oświadczyła, że do strzelaniny doszło na parkingu przed jednym z akademików w północno-wschodniej części kampusu w mieście Flagstgaff w stanie Arizona. Jak dodała Brown, policja została poinformowana telefonicznie o zdarzeniu o godz. 1.20 w nocy czasu lokalnego (godz. 10.20 czasu polskiego).

Reklama

Podejrzany o udział w strzelaninie 18-letni Steven Jones został już zatrzymany przez policję i przebywa obecnie w areszcie - poinformował szef ochrony uniwersytetu JT Fowler.

"To nie będzie zwykły dzień w NAU" - powiedziała rektor uniwersytetu Rita Cheng. "Nasze serca są pełne bólu" - podkreśliła.

Rzeczniczka uczelni podkreśliła, że nie są obecnie znane przyczyny strzelaniny. Jak zaznaczyła, ranni zostali natychmiast zabrani do uniwersyteckiego centrum medycznego, gdzie udzielono im pierwszej pomocy w oczekiwaniu na pogotowie.

Brown dodała, że z racji na trwające obecnie śledztwo nie może ujawnić informacji o ofiarach strzelaniny.

Uniwersytet Północnej Arizony ma 39 kampusów rozlokowanych w całym stanie. Na uczelni kształci się ok. 25 tys. studentów na 93 kierunkach.

Jak podkreśla agencja Associated Press, do strzelaniny w Flagstgaff doszło w dniu, kiedy prezydent Barack Obama ma odwiedzić college w Roseburgu w stanie Oregon w północno-zachodniej części USA, gdzie tydzień temu doszło także do strzelaniny. W jej wyniku zginęło wówczas 10 osób, a siedem zostało rannych, w tym trzy ciężko.

Według dziennika "News-Review", powołującego się na świadków, napastnik w Oregonie kazał najpierw swym ofiarom położyć się na podłodze, a następnie podnieść się. Gdy to uczynili, zapytał się o ich religię i zaczął strzelać na oślep.

Prezydent Obama był głęboko wstrząśnięty kolejną strzelaniną w amerykańskiej szkole. Po raz kolejny też powtórzył, że w USA konieczne jest zaostrzenie prawa do broni, o co bezskutecznie zabiega od kilku lat. Podkreślił, że podejmowane przez niego próby zaostrzenia prawa do posiadania broni blokuje zdominowany przez Republikanów Kongres, w którym silne wpływy ma lobby strzeleckie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy