Reklama

Reklama

"USA już na zawsze pozostaną Wielkim Szatanem"

​Szejk Hasan Nasrallah, lider Hezbollahu, radykalnej szyickiej organizacji w Libanie, powiedział w sobotę, że po zawarciu porozumienia Iranu z sześcioma mocarstwami Teheran będzie nadal wspierał jego organizację.

Nasrallah, po raz pierwszy komentując porozumienie zawarte w Genewie w sprawie irańskiego programu nuklearnego, wyraził przekonanie, że Teheran zaskoczy tych, którzy oczekiwali, iż po podpisaniu tego układu wycofa swoje poparcie dla Hezbollahu.

Reklama

Wystąpienie Nasrallaha do jego zwolenników pokazane zostało na wielkim ekranie na południowych przedmieściach Bejrutu, które są bastionem Hezbollahu.

Nasrallah powiedział, że "jego ugrupowanie jest dumne z finansowego wsparcia, jakie otrzymuje od Iranu, gdyż pozwala ono Hezbollahowi stawić czoło Izraelowi oraz polityce prowadzonej przez USA w tym regionie" - podaje "Jerusalem Post".

Dodał, że jest dumny z tego, iż USA nałożyły sankcje na trzech członków jego ugrupowania. W ubiegłym tygodniu ministerstwo finansów USA objęło restrykcjami trzy osoby, między innymi jednego z przywódców Hezbollahu Mustafę Bard al-Dina.

Decyzja resortu finansów USA oznacza, że aktywa tych osób zostaną zamrożone, a Amerykanie nie mają prawa do angażowani się w jakiekolwiek transakcje z nimi.

"Naszym braciom nie czyni to żadnej różnicy" - powiedział Nasrallah i dodał, że członkowie jego ugrupowania nie trzymają pieniędzy w zagranicznych bankach.

"Jesteśmy dumni z tego, że USA nakładają na nas kary. To jest ten sam Wielki Szatan, który zawsze pozostanie Wielkim Szatanem, niezależnie od porozumienia nuklearnego" - powiedział Nasrallah. Dodał, że jego "grupa oporu" zawsze będzie walczyć z "syjonistycznym projektem", jakim jest Izrael.

"Czy Iran sprzedał swych sojuszników podczas negocjacji nuklearnych? (...) Nie, nie dobili takiego targu" - podkreślił Nasrallah.

W piątek również minister spraw zagranicznych Syrii Walid el-Mualim powiedział, że porozumienie Iranu z mocarstwami nie będzie miało wpływu na poparcie Teheranu dla Damaszku.

W kwietniu, po wstępnym porozumieniu ws. irańskiego programu nuklearnego Nasrallah powiedział, że "wyklucza ono widmo wojny regionalnej", która wybuchłaby, gdyby Izrael zaatakował irańskie instalacje nuklearne.

Wspierany przez władze w Teheranie szyicki Hezbollah prowadzi wojnę przeciwko sunnickim rebeliantom i dżihadystom w Syrii, tłumacząc to wolą "obrony Libanu przez ekstremizmem".

Szejk Nasrallah rzadko pojawia się publicznie, ponieważ jako przywódca organizacji uznawanej za terrorystyczną, musi się ukrywać. W sobotę wypowiadał się na uroczystości mającej uhonorować synów i córki poległych bojowników Hezbollahu.

Hezbollah zaangażował się w konflikt w Syrii jesienią 2012 roku po stronie wojsk prezydenta Baszara el-Asada. Szyickie ugrupowanie, które od dawna ma bliskie związki z Iranem i korzysta z jego pomocy finansowej i militarnej, uznawane jest przez USA oraz kilka innych krajów za organizację terrorystyczną. Według nieoficjalnych informacji organizacja ta liczy 20 tys. bojowników, z których od 5 tys. do 7 tys. jest bardzo dobrze zaprawionych w walkach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje