Reklama

Reklama

USA: John Kerry nalega na przejściowy rząd w Syrii i odejście Asada

Sekretarz stanu USA John Kerry podtrzymał w środę stanowisko USA, zgodnie z którym proces pokojowy w Syrii musi oznaczać powstanie przejściowego rządu i oddanie władzy przez prezydenta Baszara el-Asada, gdyż rebelianci nigdy nie przestaną z nim walczyć.

- Nawet gdyby USA chciały utrzymać Asada (jak domagają się tego Rosja i Iran), to i tak by nie mogły, bo Syryjczycy nie przestaną z nim walczyć po tym, co im zrobił - mówił Kerry w wystąpieniu wygłoszonym w Overseas Security Advisory Council (OSAC), doradczej radzie utworzonej przez Departament Stanu USA, by promować współpracę rządu i sektora prywatnego w obszarze bezpieczeństwa zagranicą.

Międzynarodowa presja

Kerry przyznał, że po piątkowych atakach terrorystycznych w Paryżu rośnie międzynarodowa presja, by pokonać Państwo Islamskie. Bombardowania celów tej dżihadystycznej organizacji w Syrii nasiliły w ostatnich dniach Francja i Rosja, która potwierdziła, że niedawna katastrofa jej samolotu pasażerskiego w Egipcie była wynikiem zamachu terrorystów. Ale - jak przekonywał Kerry - tylko po odsunięciu Asada od władzy w wyniku negocjowanego obecnie przez społeczność międzynarodową procesu pokojowego dla Syrii "będziemy mogli zmobilizować wszystkich w regionie do walki przeciw Państwu Islamskiemu (IS), w tym armię Syrii, jak i opozycję, by walczyły razem".

Reklama

Głosują "nogami"

Sekretarz stanu USA tłumaczył, że Asad i Państwo Islamskie są częścią tego samego problemu, dwoma zależnymi od siebie elementami, które uniemożliwiają obecnie zapewnienie pokoju w Syrii. Przypomniał, że to Asad umożliwił rozwój IS, brutalnie tłumiąc demonstracje arabskiej wiosny w Syrii, i to jego reżim używa przeciwko opozycji gazu, bomb beczkowych oraz stosuje tortury.

- Trzy czwarte mieszkańców Syrii już głosowało nogami - powiedział Kerry, wskazując na Syryjczyków, którzy zostali zmuszeni przez reżim Asada do opuszczania swych domów i ucieczki w inne regiony kraju bądź za granicę.

Strategia działa

Kerry przyznał, że międzynarodowe negocjacje ws. przyszłości Syrii, w których uczestniczą także Iran i Rosja, sojusznicy Asada, są bardzo skomplikowane. Ale podkreślił, że także Iran i Rosja podpisały się pod deklaracją, że Syria ma być zjednoczona, świecka i tolerancyjna wobec różnych religii i kultur, i zgodziły się na proces pokojowy, w ramach którego w Syrii zostanie utworzony przejściowy rząd oraz zostaną przeprowadzone wybory i zmieniona konstytucja.

- To stanowisko jest jednomyślne, ale oczywiście są trudności w jego wdrożeniu. Ale mam nadzieję, że zdrowy rozsądek zwycięży - powiedział Kerry.

Bronił też krytykowanej ostro przez republikańską opozycję amerykańskiej strategii walki z IS. - Działa nie tak szybko, jak niektórzy by chcieli, ale działa - powiedział, wskazując na straty poniesione przez IS w wyniku bombardowań prowadzonych od 14 miesięcy przez koalicję pod wodzą USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy