Reklama

Reklama

USA: Groźba "opcji nuklearnej", by skończyć z obstrukcją w Senacie

Demokraci, grożą użyciem tzw. opcji nuklearnej, czyli manewru proceduralnego, by zmienić regulamin Senatu w celu pozbawienia Republikanów prawa do wyjątkowo często stosowanej przez nich obstrukcji parlamentarnej, by blokować nominacje prezydenta Baracka Obamy.

Demokraci grożą, że użyją "opcji nuklearnej" już we wtorek, chyba, że Republikanie umożliwią głosowanie w celu zatwierdzenie tego dnia wszystkich siedmiu nominowanych przez Obamę osób, wśród których są i takie, które czekają na głosowanie od ponad roku. Wielu komentatorów ostrzega jednak, że ten radykalny krok może się w przyszłości obrócić przeciwko Demokratom, kiedy znajdą się w mniejszości.

Reklama

- Kocham Senat, ale teraz zupełnie przestał działać i trzeba to naprawić - mówił w poniedziałek lider Demokratycznej większości w Senacie, senator Harry Reid z Newady.

Wyjaśnił, że zmiany wymuszają "nadzwyczajne okoliczności", czyniąc aluzję do impasu w niezwykle spolaryzowanym Kongresie. Choć w Senacie USA Demokraci mają większość (kontrolują 54 ze 100 miejsc), to Republikanie wyjątkowo często stosują tzw. procedurę filibuster, czyli obstrukcję parlamentarną, polegającej na przeciąganiu debaty w celu uniemożliwienia głosowania. Po zmianie regulaminu, dla przerwania obstrukcji w przypadku nominacji, potrzebna będzie zwykła większość 51 senatorów, a nie 60 jak obecnie.

W zamysłach twórców, procedura filibuster miała być narzędziem rewizji decyzji większości senackiej. Konstytucja USA, jak podkreślił Reid, mówi natomiast, że Senat głosuje zwykłą większością, natomiast większość kwalifikowana powinna być stosowana w wyjątkowych sytuacjach - np. przy ratyfikacji traktatów, procedurze impeachmentu prezydenta, przyjmowaniu poprawek konstytucyjnych.

Tymczasem, jak podkreślają komentatorzy polityczni, od ostatniej dekady obstrukcja parlamentarna stała się narzędziem politycznym nadmiernie używanym przez obie partie polityczne, w zależności od tego, która znajdowała się w mniejszości. Ostatnio najbardziej głośnymi przykładami jej użycia było zablokowanie reformy dostępu do broni palnej, a także opóźnianie zatwierdzenia Chucka Hagla na ministra obrony i Johna Brennana na szefa CIA. W tym ostatnim przypadku republikański senator Randy Paul blokował głosowanie przemawiając bez przerwy przez ponad 12 godzin.

Zdaniem Demokratów aż w przypadku siedmiu prezydenckich nominacji Republikanie blokują wykwalifikowane osoby, gdyż na przykład nie podobają im się agencje, w których mają pracować. To dotyczy m.in. biura ochrony konsumentów w sektorze finansowym, czy narodowej rady pracowniczej NLRB, która odpowiadającą za dochodzenia ws. nielegalnych praktyk pracodawców.

Senator Reid podkreślił, że jeśli Republikanie nie zgodzą się na głosowanie we wtorek zwykłą większością w sprawie całej siódemki, wówczas Demokraci zmienią regulamin. Zastrzegł, że zmiana dotyczyć będzie tylko i wyłącznie nominacji na stanowiska we władzy wykonawczej, a nie sądowniczej. Nie będzie też zmian w przypadku głosowań legislacyjnych. Tu do przerwania obstrukcji dalej wymagane byłoby 60 głosów. Do zmiany samego regulaminu przy zastosowaniu radykalnej procedury "opcji nuklearnej" wystarczy Demokratom zwykła większość.

Republikanie już ostrzegają, że jeśli Demokraci odważą się na ten krok, to oni w przyszłości, kiedy będą mieć większość pójdą dalej i rozszerzą zakres zmian na niekorzyść mniejszości. "To oznacza, że pewnego dnia w Senacie 51 głosów wystarczy większości, by zrobić co tylko zechce. Zmienić legislację dotyczące aborcji, praw obywatelskich, ochrony środowiska, zatrudnienia" - powiedział senator Lamar Alexander z Tennessee.

W Izbie Reprezentantów, gdzie większość mają Republikanie nie istnieje procedura filibuster.


Dowiedz się więcej na temat: USA | Demokraci (USA)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje