Reklama

Reklama

​USA: Donald Trump podtrzymuje antymuzułmańskie pomysły

Mimo rosnącej fali krytyki w kraju i za granicą faworyt Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich Donald Trump podtrzymał we wtorek swą propozycję, by nie wpuszczać do USA muzułmanów. Zdaniem komentatorów Trump zaostrzył retorykę, bo zaczął tracić w niektórych sondażach.

Trump podtrzymał we wtorek swą ogłoszoną dzień wcześniej propozycję wprowadzenia "całkowitego zakazu wjazdu do USA dla muzułmanów", zarówno dla imigrantów, jak i turystów, jako sposób, by chronić USA przed "straszliwymi atakami ze strony ludzi, którzy wierzą w dżihad".

Reklama

"Mam przyjaciół muzułmanów, to dobrzy ludzie, ale oni wiedzą, że mamy problem" - powiedział, wzbudzając owacje na spotkaniu wyborczym w Mount Pleasant w Południowej Karolinie.

Porównał swą propozycję do decyzji prezydenta Franklina Roosevelta, który podczas II wojny światowej wprowadził taki zakaz wobec obywateli Japonii, z którą USA były w stanie wojny. "To prezydent, który był bardzo szanowany przez wszystkich" - powiedział Trump, przekonując, że to, co on proponuje, nie idzie dalej niż decyzja Roosevelta.

"To sprzeczne z amerykańskimi wartościami"

Pomysł Trumpa, ogłoszony kilka dni po badanej przez FBI jak "akt terroryzmu" strzelaninie w San Bernardino w Kalifornii, w której muzułmańskie małżeństwo zabiło 2 grudnia 14 osób, został ostro skrytykowany przez polityków obu partii. Niektórzy, jak republikański kongresmen Matt Salmon, zarzucili Trumpowi, że łamie konstytucję USA, w tym gwarancje wolności religii. Także nowy przewodniczący Izby Reprezentantów Republikanin Paul Ryan powiedział we wtorek, że deklaracje Trumpa są sprzeczne ze stanowiskiem partii oraz amerykańskimi wartościami.

Były Gubernator Florydy Jeb Bush już w poniedziałek ocenił, że Trump jest "mentalnie niezrównoważony", podczas gdy inny rywal w wyborach prezydenckich Marco Rubio określił jego propozycję jako "obraźliwą i dziwaczną". Zdaniem innego kandydata Republikanów, senatora Lindseya Grahama, Trump swą antymuzułmańską retoryką "wzmacnia wrogów" USA i sprowadza niebezpieczeństwo na Amerykanów służących za granicą.

Walcząca o nominację Demokratów w wyborach prezydenckich Hillary Clinton stwierdziła z kolei, że pomysł Trumpa to "karygodna i oparta na uprzedzeniach próba dzielenia obywateli". Krytyka natychmiast popłynęła też ze strony organizacji reprezentujących w USA różne wyzwania, w tym żydowskie i chrześcijańskie.

Zagraniczne reakcje

Także za granicą propozycje Trumpa wywołały falę negatywnych komentarzy. "Totalnie nie zgodził się" z nimi brytyjski premier David Cameron, jak poinformował we wtorek jego rzecznik. A premier Francji Manuel Valls ocenił, że "podsycają nienawiść". Także oenzetowski komisarz ds. uchodźców Antonio Guterres powiedział w Genewie, że ONZ "niepokoi się retoryką" dotyczącą muzułmanów i uchodźców w USA.

Za "ekstremalne i rasistowskie" uznał wypowiedzi Trumpa także egipski Urząd ds. Fatwy (Dar al-Ifta), instytucja religijna świata islamskiego. Z kolei przewodniczący pakistańskiej Rady Ulemów, największej w Pakistanie rady muzułmańskich duchownych, Tahir Ashrafi powiedział, że słowa Trumpa podsycają przemoc.

Kontrowersyjne wypowiedzi

Miliarder i magnat nieruchomości Trump znany jest z bezpośredniego i niepoprawnego politycznie języka, zwłaszcza w kwestii imigrantów, dzięki któremu - jak oceniają komentatorzy - od miesięcy króluje w republikańskich sondażach prezydenckich. O Meksykanach mówił, że to kryminaliści i gwałciciele, i obiecał, że jeśli zostanie prezydentem USA, to wybuduje mur na granicy USA z Meksykiem, by powstrzymać napływ nielegalnych migrantów z tego kraju.

Od zamachów terrorystycznych w Paryżu 13 listopada Trump swą krytykę skierował na muzułmanów, proponując wstrzymanie programu przyjmowania uchodźców z Syrii do USA, zamknięcie niektórych meczetów oraz wprowadzenie rejestru wszystkich muzułmanów mieszkających w USA. Wielokrotnie powtarzał też niepotwierdzone informacje, jakoby "tysiące muzułmanów" świętowały w stanie New Jersey tuż po zamachach na USA 11 września 2001 roku.

Te wypowiedzi przynajmniej częściowo odpowiadają za wysokie notowania Trumpa. Ale w poniedziałek rano pojawił się nowy sondaż CNN/ORC dotyczący stanu Iowa, gdzie 1 lutego rozpoczną się prawybory. Wynika z niego, że miliarder stracił w Iowa pozycję lidera. Najwięcej, bo 24 proc. republikańskich wyborców w tym stanie zamierza poprzeć związanego z Tea Party senatora z Teksasu Teda Cruza. Trump zajął drugie miejsce (19 proc. poparcia), a tuż za nim uplasował się senator Marco Rubio z Florydy (17 proc.).

Komentatorzy uważają, że Trump nieprzypadkowo ogłosił swą antymuzułmańską propozycję w zaledwie kilka godzin po publikacji tego sondażu. Jak pisze "New York Times", kilku polityków i strategów Partii Republikańskiej oceniło, że manewr Trumpa ma na celu osłabienie rywali, a zwłaszcza Cruza, poprzez pokazanie wyborcom, że w sprawie walki z terroryzmem to on zajmuje najradykalniejsze stanowisko.

Z Waszyngtonu Inga Czerny 

Dowiedz się więcej na temat: Donald Trump

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje