Reklama

Reklama

Ulewy po huraganie Ida. Zginęło 19 osób

Huragan Ida spowodował katastrofalne w skutkach ulewy. Główne ulice miast zamieniły się w rzeki. Co najmniej dziewięć osób zginęło w nocy ze środy na czwartek w Nowym Jorku, a 10 w pobliskich stanach New Jersey, Pensylwania i Maryland.

Komisarz policji nowojorskiej Dermot Shea powiedział, że osiem ofiar znaleziono w suterenach, dziewiąta osoba zginęła w Nowym Jorku z powodu kolizji w czasie burzy na autostradzie Grand Central Parkway.

W stanie New Jersey zginęło sześć osób, w Pensylwanii - trzy, a w Marylandzie - jedna.

Pośrednie skutki Idy dotknęły Nowy Jork bardziej niż sam huragan. Władze miasta i niektórych hrabstw stanu ogłosiły stan klęski żywiołowej. Z powodu intensywnych opadów po raz pierwszy w historii Krajowa Służba Meteorologiczna ogłosiła w Nowym Jorku stan zagrożenia powodziowego.

Reklama

"Powódź w Queens i na Brooklynie zamieniła główne ulice w rzeki i zalała mieszkania w suterenach i na parterze" - poinformował dziennik "USA Today".

Katastrofalna ulewa spowodowała chaos w systemie komunikacji miejskiej. Trzynaście linii metra było rano wciąż zawieszonych, a dziewięć - częściowo nieczynnych. Co najmniej sześć pociągów metra utknęło między stacjami, a pasażerów trzeba było ewakuować.

W nocy, ze względu na ulewę, władze miejskie nakazały mieszkańcom pozostać w domach, a na ulice mogły wyjechać tylko samochody służb ratowniczych. Zakaz podróżowania odwołano o godz. 5 rano.

Ulewy w USA. Teraz czas na wielkie sprzątanie 

Wiele samochodów zostało porzuconych z powodu powodzi. Kilkadziesiąt tysięcy gospodarstw domowych w Nowym Jorku jest pozbawionych prądu.

Według meteorologów powódź była rezultatem tropikalnej wilgoci, którą przyniósł huragan Ida, wolno poruszających się burz i tego, że ulewy pojawiały się kilkakrotnie w tych samych miejscach.

Nowa gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul wezwała osoby dojeżdżające do pracy, by pozostały w domach i "dały władzom trochę czasu na całkowite przywrócenie ruchu pociągów". Ostrzegła nowojorczyków, by nie wychodzili na ulice, ponieważ zerwane linie energetyczne stanowią zagrożenie.

- Czeka nas wielkie sprzątanie. Sprawdźcie, czy wszystko w porządku u sąsiadów, zadzwońcie do wszystkich, upewnijcie się, że nic im nie jest, bo ludzie są oszołomieni tym, co się stało ostatniej nocy - zaapelowała Hochul.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje