Reklama

Reklama

Ukraina: Micheil Saakaszwili zatrzymany w Kijowie

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oświadczyła, że były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili został zatrzymany za współpracę z organizacjami przestępczymi. Komunikat w tej sprawie opublikowano na stronie internetowej SBU.

Ukraińskie władze zatrzymały we wtorek byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oświadczyła, że zatrzymanie ma związek z podejrzeniami o współpracę polityka z organizacjami przestępczymi.

"Istnieją poważne i uzasadnione podejrzenia, że ekipa Saakaszwilego finansowana jest przez przedstawicieli ekipy (ukrywającego się w Rosji byłego prezydenta Ukrainy Wiktora) Janukowycza" - powiedział szef frakcji parlamentarnej prezydenckiego Bloku Petra Poroszenki, Artur Herasymow.

"Działania zmierzające do obalenia władz państwowych"

Według komunikatu SBU Saakaszwili został zatrzymany "w związku z postępowaniem prowadzonym z paragrafu 1 artykułu 256 kodeksu karnego Ukrainy". Artykuł ten mówi o "współpracy z organizacjami przestępczymi i ukrywaniu działalności przestępczej".

Reklama

Wcześniej adwokat Saakaszwilego Pawło Bohomazow oświadczył, że polityk został zatrzymany w związku z podejrzeniem "o udział w działaniach zmierzających do obalenia władz państwowych".

We wtorek w godzinach porannych przed domem Saakaszwilego na ulicy Kostiolnej (Kościelnej) w Kijowie pojawili się zamaskowani i uzbrojeni ludzie, którzy wyważyli drzwi do jego mieszkania. Poinformował o tym współpracownik Saakaszwilego, były zastępca prokuratora generalnego Ukrainy Dawid Sakwarelidze.

"W domu Micheila Saakaszwilego wyważane są drzwi! Ulica Kostiolna (Kościelna) 7, m. 32. Zbieramy się! (w tym miejscu)" - napisał na Facebooku.

Uciekł na dach

Saakaszwili uciekł przed policjantami na dach 8-piętrowej kamienicy, w której mieszka i - jak relacjonowały media - groził ścigającym go funkcjonariuszom, że z niego zeskoczy. W tym czasie znajdujący się w jego mieszkaniu policjanci nie dopuszczali do niego obrońców ani posłów, którzy przybyli na miejsce wydarzeń. Funkcjonariusze nie chcieli się przedstawić, ani wyjaśnić motywów swojego postępowania.

Kilkanaście minut później rzeczniczka SBU Ołena Hitlanska oświadczyła mediom, że wydarzenia w mieszkaniu Saakaszwilego to "działania śledcze" prowadzone przez Prokuraturę Generalną Ukrainy w ramach postępowania karnego. Nie wyjaśniła jednak wówczas, czego dotyczy to postępowanie.

Saakaszwili pojawił się następnie na krawędzi dachu, skąd oskarżył prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę, że "działając na zlecenie" prezydenta Rosji Władimira Putina, chce wydać go gruzińskim władzom. "Chcą mnie porwać, bo stanąłem w obronie narodu ukraińskiego. Chcieli mnie po cichu uprowadzić, ale to się im nie udało!" - krzyczał wyraźnie zdenerwowany.

Zablokowany przez tłum ludzi

Przed kamienicą zaczęli się tymczasem gromadzić zwolennicy Saakaszwilego, którzy kilkukrotnie starli się z policjantami. W tłumie słychać było wybuchy petard, a jeden z obecnych tam mężczyzn wspiął się na fasadę budynku, zagroził samospaleniem i zaczął polewać zgromadzonych ludzi jakimś płynem. Niebawem został zatrzymany przez policję.

W tym momencie przekazano informację, że policjanci ściągnęli Saakaszwilego z dachu i sprowadzają go na dół. Skuty kajdankami były prezydent Gruzji został wyprowadzony z domu i wsadzony do policyjnej furgonetki.

Po przejechaniu kilkuset metrów pojazd wiozący Saakaszwilego został zablokowany przez tłum ludzi. Zastawili oni przejazd samochodami i zaczęli budować barykady z kostki brukowej. Obecne na miejscu oddziały specjalne otoczone są przez zwolenników byłego prezydenta i bronią się przed ich atakami.

Saakaszwili, którego w lipcu Poroszenko pozbawił ukraińskiego obywatelstwa, wraz ze swą partią Ruch Nowych Sił domaga się m.in. wcześniejszych wyborów parlamentarnych i ustąpienia szefa państwa. W niedzielę zorganizował w Kijowie marsz na rzecz impeachmentu Poroszenki, w którym uczestniczyło kilka tysięcy osób.

Saakaszwili złożył urząd prezydenta Gruzji w 2013 roku i by uniknąć procesów sądowych za nadużycia władzy wyjechał do USA, a potem na Ukrainę. W maju 2015 roku otrzymał ukraiński paszport, a Poroszenko mianował go gubernatorem obwodu odeskiego.

Ich relacje popsuły się, gdy Saakaszwili zrezygnował z urzędu i oskarżył prezydenta o popieranie klanów korupcyjnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje