Reklama

Reklama

Ukraina chce stowarzyszenia z UE. Już jutro. "Podpiszmy umowę"

Pierwszy wicepremier Ukrainy Wałerij Choroszkowski wyraził nadzieję na parafowanie w piątek umowy stowarzyszeniowej z UE. Do parafowania dokumentu nie doszło w zeszłym roku, gdy Brukselę i Kijów poróżniła sprawa wyroku na byłą premier Julię Tymoszenko.

"Mamy szczerą nadzieję, że jutro dojdzie do parafowania umowy o stowarzyszeniu. Dla nas jest to kamień milowy na drodze Ukrainy w kierunku Europy" - oświadczył w czwartek wicepremier. Przyznał, że byłoby to również wyzwaniem dla jego kraju, ponieważ "jest dość wiele rzeczy, które Ukraina powinna zrobić w szybkim tempie".

Reklama

O tym, że umowa może być parafowana w piątek, media ukraińskie napisały w połowie marca. UE potwierdziła wówczas, że zakończyły się prace techniczne nad tekstem umowy, co otwiera negocjatorom drogę do jej parafowania 30 marca. Unia jednak zastrzegła, że nie ma terminu podpisania umowy, jest to bowiem "akt polityczny", uwarunkowany m.in. "przestrzeganiem praw podstawowych na Ukrainie".

Stosunki między Kijowem a Brukselą uległy ochłodzeniu po skazaniu na siedem lat więzienia byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko. Wyrok ten zapadł, gdyż opozycyjną dziś polityk uznano za winną nadużyć przy zawieraniu w 2009 roku przez jej rząd umów gazowych z Rosją.

UE uważa, że wyrok ten jest niesprawiedliwy, gdyż Tymoszenko została skazana za decyzję o charakterze politycznym. Bruksela ogłosiła, że świadczy to o wybiórczym stosowaniu prawa na Ukrainie. Z tego powodu w grudniu 2011 roku nie doszło do parafowania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE.

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy