Reklama

Reklama

​Tusk: Jestem gotów poruszyć sprawę próby otrucia Skripala na szczycie UE

Jestem gotów poruszyć podczas przyszłotygodniowego szczytu UE sprawę ataku w Wielkiej Brytanii na byłego oficera rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala - oświadczył w środę przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

"Dla prawdziwych przyjaciół powinno to być oczywiste: gdy dochodzi do rozpowszechniania fałszywych informacji, ingerowania w nasze wybory i atakowania ludzi z użyciem środka paralityczno-drgawkowego na naszym terytorium, odpowiedzią powinny być nie transatlantyckie sprzeczki, lecz transatlantycka jedność" - zaznaczył Tusk.

Reklama

Zasugerował tym samym, że mimo obecnych unijno-amerykańskich sporów w sprawie ceł na stal i aluminium w wyjaśnienie okoliczności zamachu i ewentualne kroki przeciw sprawcom ataku powinny zaangażować się również USA.

Propozycja Tuska, by sprawa ataku dokonanego w Londynie na Skripala i jego córkę stanęła na porządku dziennym unijnego szczytu 22-23 marca, jest kolejnym głosem wzywającym do podjęcia jej na forum międzynarodowym.

Pilne posiedzenie RB ONZ

W środę brytyjskie MSZ zaapelowało o pilne zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, by poinformować państwa członkowskie o najnowszych ustaleniach w ramach śledztwa w sprawie ataku. 

Jak przekazała Rada, posiedzenie to odbędzie się jeszcze dziś wieczorem o godz. 20 czasu polskiego. 

Ultimatum Wielkiej Brytanii

W poniedziałek premier Wielkiej Brytanii Theresa May oceniła jako "wysoce prawdopodobne", że za atak na Skripala i jego córkę Julię z użyciem środka paralityczno-drgawkowego odpowiada Rosja.

Według informacji przekazanych przez kancelarię brytyjskiego rządu, we wtorek May rozmawiała telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który zadeklarował wsparcie dla Wielkiej Brytanii.

O północy z wtorku na środę minął termin, jaki Londyn wyznaczył rosyjskim władzom na wyjaśnienie okoliczności ataku na Skripala, byłego podwójnego agenta, i jego córkę Julię, a w szczególności na ustalenie, w jaki sposób na terytorium Wielkiej Brytanii znalazła się rosyjska broń chemiczna.

May zapowiedziała, że w razie niespełnienia jej żądań przedstawi w środę w Izbie Gmin dalsze kroki brytyjskiego rządu. Wśród możliwych działań jest m.in. wydalenie rosyjskiego ambasadora w Londynie, a także dyplomatów podejrzewanych o rolę w wywiadzie, kolejne sankcje finansowe oraz cofnięcie licencji na nadawanie rosyjskiej telewizji RT (dawniej Russia Today).

Brytyjska premier ujawniła, że w przeprowadzonym 4 marca w Salisbury ataku na użyto broni chemicznej typu Nowiczok, która była w przeszłości produkowana i używana przez Rosję.

Z Brukseli Grzegorz Paluch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje