Reklama

Reklama

Turcja: Wybuch w centrum Ankary; są zabici

W środowym zamachu w Ankarze zginęło co najmniej 28 osób. Wcześniej informowaliśmy o 18 ofiarach śmiertelnych. Wzrosła również liczba rannych - z 45 do ponad 60 osób - poinformowało tureckie Ministerstwo Zdrowia. Celem ataku były autobusy przewożące wojskowych - podało źródło w Sztabie Generalnym.

Rzecznik tureckiego rządu podkreślił, że okoliczności wskazują na precyzyjnie zaplanowany zamach terrorystyczny.

Reklama

W związku z tragicznymi wydarzeniami w stolicy premier Turcji Ahmet Davutoglu odwołał wizytę w Brukseli.

Cytowane przez agencję Reutera źródła w tureckich służbach bezpieczeństwa podały, że pierwsze wskazówki sugerują, iż za zamachem stała Partia Pracujących Kurdystanu (PKK).

Z kolei inne źródła, z zamieszkanego głównie przez Kurdów południowego wschodu kraju, sądzą, że atak był dziełem Państwa Islamskiego (IS).

Minister sprawiedliwości Bekir Bozdag potępił na swym Twitterze "akt terrorystyczny" bez przypisywania go komukolwiek i zaapelował o spokój.

Rzecznik rządu powiedział, że na razie nie ma informacji o tym, kto dokonał zamachu, lecz podkreślił, że był on starannie zaplanowany.

Turcja, członek NATO, staje w obliczu licznych zagrożeń dla swego bezpieczeństwa - pisze Reuters, przypominając, że Ankara jest w dowodzonej przez USA koalicji zwalczającej IS w sąsiedniej Syrii i w Iraku, a w ostatnich dniach ostrzeliwuje kurdyjskich bojowników w północnej Syrii. Walczy też na własnym terenie, w jego części południowo-wschodniej, z bojownikami PKK. W lipcu ubiegłego roku załamały się rozmowy i zerwany został rozejm między bojownikami PKK a tureckimi siłami bezpieczeństwa.

PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji, atakuje głównie policjantów i żołnierzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje