Reklama

Reklama

TSUE nakazuje Polsce zaprzestanie wydobycia w kopalni Turów

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się do wniosku Czech i w piątek nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia.

"Polska zostaje zobowiązana do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Podnoszone przez Czechy zarzuty dotyczące stanu faktycznego i prawnego uzasadniają zarządzenie wnioskowanych środków tymczasowych" - czytamy w postanowieniu wydanym przez wiceprezes Trybunału. 

Na początku marca Czechy wniosły do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę przeciwko Polsce dotyczącą rozbudowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów. Główną przyczyną podnoszoną w pozwie jest negatywny wpływ kopalni na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych. Praga domaga się wstrzymania wydobycia w Turowie do czasu decyzji TSUE.

Reklama

Zobacz też: Prawnicy o sprawie Turowa: Od decyzji TSUE nie ma odwołania

Polskie władze twierdzą, że w sporze z Czechami dotyczące funkcjonowania kopalni racje leżą po polskiej stronie.

Prezes PGE GiEK Wioletta Czemiel-Grzybowska zwracała uwagę, że Czesi w skardze do TSUE "nie uzyskali pozytywnej opinii Komisji Europejskiej"

Wawrzyk: Ideologia przesłania myślenie

Decyzję TSUE skomentował wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk. "Tymczasowe wstrzymanie wydobycia, to jest do czasu wydania wyroku. Jak długo? Rok? Półtorej? Nie nakazał zamknięcia? To czym ma się kopalnia zajmować? Co z górnikami? Ideologia przesłania myślenie. Po prostu" - napisał na Twitterze.

Minister Michał Wójcik ocenił, że decyzja TSUE jest skandalem. "Złoże w kopalni Turów jest eksploatowane od dziesiątków lat. Dziś sędziowie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazali natychmiastowe wstrzymanie wydobycia. Tak, to skandal. Koszty społeczne i gospodarcze mogą być ogromne. Na decyzji zarobią sąsiednie państwa" - napisał na Twitterze.

Według wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, decyzja TSUE wskazuje, iż konieczna jest stanowcza reakcja i reforma unijnego sądownictwa. "Unia musi zacząć respektować zasadę pewności prawa i praworządności. Kolejny raz mamy do czynienia z ingerencją w polską suwerenność bez podstawy w zapisach traktatowych" - wskazał.

"Niemcy otwierają nowe kopalnie węgla brunatnego, a Polska ma je zamykać z dnia na dzień, bo TSUE tak rozkazuje" - napisał z kolei wiceszef resortu sprawiedliwości Sebastian Kaleta. "Teraz chyba rozumiecie o co idzie gra w sądownictwie? Chodzi po prostu o pozbawienia Polski prawa do decydowania co się w Polsce dzieje" - dodał we wpisie na Twitterze.

"Jako Solidarna Polska od dłuższego czasu przestrzegamy przed postępującą pozaprawną ingerencją organów UE w sprawy Polski. Mam nadzieję, że tym razem reakcja naszego państwa będzie stanowcza i zdecydowana" - dodał Kaleta. 

Polski wniosek

Kopalnia i elektrownia Turów należą do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. W 2020 r. koncesja na wydobycie węgla brunatnego w Turowie została przedłużona do 2026 r. Obecnie wydobycie będzie można prowadzić do 2044 roku.

6 kwietnia Polska wniosła o odrzucenie przez TSUE wniosku Czech o wstrzymanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów. Jak poinformowało wówczas PAP ministerstwo klimatu, w odpowiedzi Polska podnosi, że środek tymczasowy, o który wnioskuje Republika Czeska, jest nieproporcjonalny i nie zapewnia właściwego wyważenia interesów, "a jego zastosowanie naraziłoby Polskę i jej obywateli na znaczne i nieodwracalne szkody".

"Absolutnie skandaliczne"

Przeciwko funkcjonowaniu kopalni protestują organizacje ekologiczne.

Według Greenpeace decyzja o wydłużeniu koncesji nastąpiła mimo braku ostatecznej decyzji środowiskowej oraz tuż przed wejściem w życie nowelizacji ustawy OOŚ, która zwiększa możliwości udziału społeczeństwa w postępowaniach dotyczących inwestycji znacząco oddziałujących na środowisko.

- To absolutnie skandaliczne. Po raz kolejny zignorowano krytyczne uwagi zgłoszone przez organizacje pozarządowe, czeskie ministerstwo środowiska, samorządy regionów Liberca i Zittau oraz tysiące mieszkańców przygranicznych czeskich i niemieckich miejscowości, wskazujące na wadliwie przeprowadzony proces konsultacji transgranicznych, niewystarczające zabezpieczenie dostępu do wody pitnej w Czechach oraz postępujące osuwanie się ziemi i budynków w Niemczech, spowodowane przez działanie leja depresji odkrywki - komentowała tuż po wydaniu decyzji o przedłużeniu działania odkrywki koordynatorka kampanii klimatycznych w Greenpeace Polska Anna Meres.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne