Reklama

Reklama

Tragiczny wypadek we Francji. Wydobywają ciała ze spalonego wraku

Przyczyną drogowej katastrofy pod Bordeaux nie był ani zamach, ani sabotaż - twierdzą francuscy prokuratorzy. W sprawie wszczęto już śledztwo, którego pierwszym etapem będzie identyfikacja ofiar. Według informacji policji, w zderzeniu autobusu z ciężarówką zginęły 43 lub 44 osoby.

Prowadzący dochodzenie prokurator Christophe Auger poinformował, że dokładna liczba ofiar wciąż nie jest znana. Wiadomo, że są wśród nich kierowca ciężarówki i dziecko, które było w kabinie pojazdu. Wszyscy zginęli na skutek pożaru po zderzeniu.

Rannych w wypadku zostało osiem osób. Przebywają w szpitalu w Bordeaux, niektórzy w stanie ciężkim. Zderzenie przeżył m.in. kierowca autobusu, ale nie został jeszcze przesłuchany.

Śledczy twierdzą, że na drodze doszło do wypadku, a nie do aktu sabotażu, czy zamachu. Przyczyny tragedii jeszcze nie ustalono.

Reklama

W Puisseguin niedaleko Bordeaux  wydobywane są dzisiaj ciała ze spalonego wraku pojazdu. Sama tylko praca nad wyciągnięciem zwłok ofiar z wraku autokaru może zająć aż trzy dni. Na miejscu ustawiono namioty ze sprzętem niezbędnym do prowadzenia wstępnych badań. Pobrane zostaną m.in. próbki do analizy genetycznej. O stanie ciał najlepiej świadczy fakt, że wciąż jeszcze nie ma pewności co do liczby zabitych.

Tachograf autobusu spłonął doszczętnie


Ustalenie tożsamości i liczby ofiar będzie trudne również z tego względu, że jedyna oficjalna lista pasażerów znajdowała się w pojeździe i spłonęła w chwili katastrofy. Rozpoczyna się również dochodzenie techniczne. Śledczy spróbują odczytać dane z tachografu samochodu ciężarowego, w który wjechał autokar. Może się to nie udać, bo urządzenie jest częściowo uszkodzone. Tachograf autobusu spłonął doszczętnie.

Pracę rozpoczęli również specjaliści od pirotechniki. Mają ustalić, dlaczego po zderzeniu autokaru z samochodem ciężarowym oba pojazdy natychmiast stanęły w płomieniach.

Do katastrofy doszło na niebezpiecznym zakręcie drogi krajowej. Autobusem jechali starsi ludzie z pobliskich miejscowości, którzy wybrali się na jednodniową wycieczkę. Na miejsce przyjeżdżają już rodziny bliskich.

To najtragiczniejsza katastrofa we Francji od 33 lat. W 1982 roku w karambolu koło Beaune zginęły 53 osoby, w tym  dzieci.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne