Reklama

Reklama

Tragiczne pożary w Grecji. Wśród ofiar Polacy

Turyści z Polski - matka i syn - zginęli w wyniku tragicznych pożarów w Grecji. Rodzina zmarłych została już powiadomiona - informuje dziennikarz RMF FM. Polacy prawdopodobnie zginęli w czasie ewakuacji jednego z hoteli. Na razie nie ma potwierdzenia, by ucierpieli inni turyści z Polski. W Grecji obecnie na wakacjach jest kilka tysięcy Polaków. Bilans śmiertelnych ofiar pożarów, które od poniedziałku szaleją na wschód od Aten, wzrósł do 74 osób. "Liczba wciąż rośnie" - poinformował burmistrz Rafiny, leżącej 20 km od Aten, Ewangelos Burnus.

Ofiary były w grupie turystów ewakuowanych z hotelu Ramada.

"Byli na łodzi wśród ewakuowanych. Potem ich ciała wyłowiono z wody. Okoliczności tragedii wyjaśnia na miejscu policja" - powiedział w rozmowie z RMF FM przedstawiciel biura podróży Grecos Adam Górczewski.

Kobieta i jej syn, którzy zginęli w Grecji, pochodzili z Wadowic w Małopolsce. Mężczyzna, który stracił rodzinę, jest pod opieką biura Grecos. Jego przedstawiciel podkreśla w rozmowie z RMF FM, że pozostali turyści tego biura, którzy przebywają w rejonie Attyki, to jest ok. 400 osób, są bezpieczni. Rezydenci są z nimi w stałym kontakcie. 

Adam Górczewski dodaje, na razie nie ma potrzeby dodatkowych ewakuacji, nie ma też planów przerywania turnusów i powrotów turystów do kraju. 

Reklama

Przedstawiciel biura podróży: Zatonęła łódź z 10 osobami

"Dwóch Polaków: matka z synem przebywała na łodzi, którą ewakuowano 10 osób z hotelu na terenach zagrożonych pożarem w Grecji; wszyscy pasażerowie łodzi zatonęli" - poinformował we wtorek wiceprezes biura podróży Grecos Janusz Śmigielski.

"Zginęły dwie osoby, które przebywały z naszym biurem na wakacjach. Była to dosyć trudna sytuacja. Mamy potwierdzenie, że zatonęła łódź z 10 osobami, wśród których były dwie osoby z naszego biura. I to jest informacja, którą możemy w tej chwili potwierdzić" - powiedział dziennikarzom wiceprezes biura. 

Turyści przebywali w hotelu w miejscowości Mati. Wyjaśnił, że z tego hotelu ewakuowały się osoby z różnych biur podróży. "Z informacji, jakie mamy, z tego hotelu w godzinach nocnych zostali ewakuowani wszyscy klienci. Niestety, jedna z łodzi, w której przybywało 10 osób, w tym dwoje naszych klientów, oddaliła się niebezpiecznie od brzegu i zatonęła. Wszystkie 10 osób. W tym dwoje naszych klientów" - tłumaczył.

Jak dodał, jeśli chodzi o szczegóły tego wydarzenia, to trzeba jeszcze poczekać na oficjalne potwierdzenie greckich służb. "Najbliższa rodzina, która w tej chwili przebywa w Grecji - objęta jest naszą opieką" -zaznaczył.

Poinformował, że aktualnie w tym rejonie przebywa 435 klientów biura. "Są w hotelach, absolutnie bezpiecznych. Nie ma absolutnego zagrożenia ich życia. Zostali przetransportowani do hoteli, którym pożar nie zagraża" - dodał.Zaznaczył, że cały czas sytuacja jest monitorowana. "Dynamicznie będą podejmowane decyzje, co do dalszych przylotów, i co do losów tych ludzi na tej destynacji" - zaznaczył.

Klienci biur Itaka i Rainbow Tours są bezpieczni

Ewa Maruszak z biura podróży Itaka poinformowała, że "na Peloponezie z Biurem Podróży Itaka przebywa aktualnie 528 osób oraz 87 osób, które nie wyleciały wczoraj do Polski z uwagi na zablokowane drogi dojazdowe na lotnisko".

"Tym osobom będzie zaproponowany alternatywny przelot tak, aby dotarły dzisiaj do Polski" - zapowiedziała. "Najbliższy hotel, w którym przebywają nasi klienci znajduje się ok. 45 km od miejsca pożaru w miejscowości Kinetta, w drodze z Aten do Koryntu. Wszyscy klienci przebywający z Biurem Podróży Itaka na Peloponezie są bezpieczni, znajdują się pod opieką rezydenta" - zapewniła.

Jak podała Ewa Kubaczyk, rzecznik Polskiej Izby Turystyki (PIT), z informacji, jakie uzyskała Izba od biura Rainbow Tours, wynika, że firma ma obecnie w Grecji dwie objazdowe grupy turystów, które z powodu pożarów zrezygnowały z wyjazdu na Peloponez. Jak zapewniła Kubaczyk, wszyscy są bezpieczni.

Rośnie tragiczny bilans

Co najmniej 74 osoby poniosły śmierć w pożarach, które od poniedziałku trawią regiony na wschód od Aten - poinformowały we wtorek greckie służby ratunkowe. Rannych jest co najmniej 187 osób, w tym 23 dzieci.

Poprzedni bilans mówił o co najmniej 60 ofiarach śmiertelnych i 156 rannych. Wśród zabitych są całe rodziny z dziećmi. W wyniku pożarów zginęło między innymi dwoje Polaków - zatonęła łódź, na której była matka z synem po ewakuacji z hotelu na terenach zagrożonych pożarem.

W związku z tragedią premier Grecji Aleksis Cipras ogłosił trzydniową żałobę narodową. Służby ratunkowe ostrzegają, że bilans ofiar najpewniej będzie rósł.

Większość ofiar to ludzie, którzy z powodu pożarów zostali uwięzieni w swoich domach lub samochodach; pozostali utonęli w morzu, uciekając przed płomieniami. Ponad 700 osób, które chroniąc się przed żywiołem, utknęły na plażach i skalistych odcinkach wybrzeża, zostało uratowanych przez rybaków, grecką straż przybrzeżną i zwykłych urlopowiczów na pontonach. Jak podkreślają greckie służby ratunkowe, nie wiadomo jednak ile osób wciąż jest zaginionych.

Ewakuacja i apel do UE

Z powodu pożarów premier Grecji Aleksis Cipras skrócił wizytę w Bośni. "Poinformowano mnie o bardzo trudnej sytuacji w Attyce z trzema naraz pożarami. Zmobilizowaliśmy wszystkie siły, żeby stawić temu czoło" - powiedział szef rządu w wypowiedzi nadanej w telewizyjnej relacji z Mostaru.  

Rząd Grecji uruchomił również europejski mechanizm obrony cywilnej, aby prosić o pomoc inne kraje UE - podała wieczorem rzeczniczka straży pożarnej Stawrula Maliri, która zaapelowała do mieszkańców zagrożonych obszarów o ewakuację.   

Błyskawiczna reakcja UE

Odpowiedź z Brukseli była natychmiastowa. "Uczynimy wszystko, co możliwe, by zapewnić wsparcie dziś, jutro i tak długo, jak to będzie potrzeba" - zadeklarował przewodniczący Komisji Europejskiej w liście do szefa greckiego rządu.

W imieniu Komisji Juncker przekazał kondolencje dla rodzin i przyjaciół ofiar. Jak poinformował, zwrócił się do komisarza ds. zarządzania kryzysowego i pomocy humanitarnej Christosa Stylianidesa, by był w kontakcie z greckimi służbami ochrony cywilnej.

Słowa otuchy skierował do Grecji również przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. "Jestem bardzo zasmucony tragicznymi pożarami lasów w Grecji. Europa będzie wspierać naszych greckich przyjaciół w tych trudnych czasach. Pomoc z kilku krajów UE jest w drodze" - napisał na Twitterze.

Aby wesprzeć Grecję z walce z żywiołem, zmobilizowano już wsparcie ze strony państw członkowskich, w tym brygady gaśnicze i samoloty. Unijny komisarz ds. zarządzania kryzysowego udaje się do Aten.

"Unijna solidarność w działaniu z narodem greckim. Mechanizm ochrony cywilnej dostarcza natychmiastowej pomocy Grecji. (...) Parlament Europejski wspiera Grecję" - napisał na Twitterze szef tej instytucji Antonio Tajani.

Pomoc płynie z całej Europy

Do Grecji płynie pomoc i słowa solidarności z wielu państw całej Europy i spoza Starego Kontynentu.

Jako pierwsze na prośby Aten o pomoc odpowiedziały Hiszpania i Cypr. Wysłannicy z tych państw pomagają w akcjach ratunkowych i gaszeniu pożarów. Wysłano również sprzęt i środki gaśnicze.

Do Aten pomoc dotarła również z Francji, Szwecji, Bułgarii, Włoch, Niemiec, Polski i Izraela - poinformował grecki rząd.

Francuski prezydent Emmanuel Macron napisał na Twitterze, że Francja "myślami jest z Grecją i ofiarami straszliwych pożarów".

Prezydent Rosji Władimir Putin zapewnił, że jego kraj jest gotów udzielić pomocy Grecji w przezwyciężeniu skutków tragicznych pożarów w tym kraju. W telegramie do władz Grecji Putin przekazał kondolencje bliskim osób, które zginęły w pożarach

Komunikat polskiego MSZ

W związku z pożarami komunikat wydało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

"W chwili obecnej wiemy o 400 polskich turystach, którzy są już bezpieczni" - powiedział przedstawiciel MSZ.

Zaznaczono także, że w polskiej ambasadzie w Atenach powołano zespół kryzysowy, który jest w kontakcie zarówno z biurami podróży, jak i z polskimi obywatelami na miejscu.

Zaapelowano do przebywających na miejscu Polaków o pozostanie w kontakcie ze służbami konsularnymi.

Przedstawiciel MSZ potwierdził informację o tym, ze wśród ofiar greckich pożarów jest dwoje obywateli Polski - matka i syn. Ojciec dziecka i partner kobiety, która zginęła ma zapewnioną pomoc psychologiczną. Na miejsce jedzie także jego rodzina.

Jak podkreślił przedstawiciel MSZ, premier Mateusz Morawiecki jest na bieżąco informowany o dynamicznie zmieniającej się sytuacji. 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje, by Polacy przebywający w Grecji zachowali szczególną ostrożność, śledzili informacje lokalnych służb i stosowali się do poleceń służb porządkowych. 

Ambasada Polska w Atenach powołała specjalny zespół, udzielający informacji i pomocy polskim obywatelom. Uruchomiona została też infolinia + 30 693 655 46 29 oraz adres mailowy: ateny.wk.dyzurny@msz.gov.pL.

Turyści uwięzieni na plażach

Straż przybrzeżna z pomocą użytkowników prywatnych łodzi zbiera z plaż we wschodniej Attyce osoby, które schroniły się tam przed ogniem. Są przewożone do portu w Rafinie. Tam znajduje się kilkadziesiąt karetek pogotowia, w których ratownicy udzielają pierwszej pomocy. 

Na Gorąca Linię RMF FM zadzwonił w poniedziałek pan Robert, który wakacje spędza dwadzieścia kilometrów od greckiej stolicy. "Byliśmy nad basenem, coś zaczęło się palić na górze, w ciągu pół godziny zadymienie było takie, że w hotelu podnieśli alarm i uciekliśmy na plażę" - mówił.

"Siedzimy na brzegu, nad morzem, czekamy na rozwój wydarzeń. Prawdopodobnie ma po nas przypłynąć łódź, która zabierze nas dalej. Widać, że w pobliskich pensjonatach wybuchają butle z gazem, wybuchają co chwilę. Nieciekawie to wygląda. Czujki wyją w hotelach cały czas, zadymienie jest bardzo duże" - dodał. 

W nocy turyści zostali łodzią ewakuowani do Aten. Swoje bagaże musieli zostawić w hotelu. Zostaną im dowiezione w innym czasie. "Wszystko jest dobrze zorganizowane. Kiedy dopłynęliśmy, mieli już listy turystów. Widać, że rząd grecki stanął na wysokości zadania" - powiedział pan Robert w rozmowie z RMF FM.

Dramatyczne relacje polskich turystów

"Musieliśmy oddychać przez chusteczki, wszędzie było pełno dymu" - napisał w relacji dla TVP Info jeden z polskich turystów przebywający obecnie w Grecji.

"Około godz. 19.30 zostaliśmy ewakuowani z hotelu, zabrano nas na plażę. Wszędzie było pełno dymu, widzieliśmy płomienie" - mówił w rozmowie z TVP Info pan Filip Główka. 

Z jego relacji wynika także, że w kurortach znajdujących się na objętym przez pożary obszarze przebywa wielu Polaków. 

Mieszkańcy okolicznych miejscowości i urlopowicze opowiadają o dramatycznej sytuacji. Tłumaczą, że ogień docierał do zabudowań w ciągu zaledwie kilku sekund. W poniedziałek w Attyce wiał bowiem silny i zmienny wiatr, który uniemożliwiał skuteczną akcję gaśniczą. 

Najgorsza sytuacja jest w zachodniej i wschodniej Attyce, gdzie ogłoszono stan wyjątkowy. Z pożarem walczą tam straż pożarna i wojsko, a wszystkie wojskowe szpitale są gotowe na przyjęcie poszkodowanych.

Intensywne działania straży

W poniedziałek akcja gaśnicza postępowała opornie, utrudniona przez porywiste wiatry, jednak po ich ustaniu w nocy we wtorek większość pożarów udało się ugasić. Wraz z nastaniem w powietrze z powrotem wzbiły się samoloty i śmigłowce gaśnicze. "Mamy nadzieję, że dziś uda nam się je ugasić" - powiedział przedstawiciel straży pożarnej, cytowany przez grecką telewizję.   

We wtorek przywrócono ruch na autostradzie między Atenami a Koryntem, zablokowany wcześniej z powodów unoszących się nad trasą kłębów dymu.   

Ogień - szalejący nie tylko w regionie Attyka blisko Aten, ale też w innych częściach kraju, a zwłaszcza w Koryncie i na Krecie - zniszczył wiele budynków i wymusił ewakuację kilku miejscowości. 

Aktywowano unijny mechanizm ochrony ludności

Władze Grecji zwróciły się o uruchomienie unijnego mechanizmu ochrony ludności. Swoje wsparcie natychmiast zadeklarowały trzy państwa członkowskie UE - poinformowała we wtorek Komisja Europejska.

"Wczoraj późnym wieczorem otrzymaliśmy wniosek o aktywowaniu mechanizmu przez Grecję. Wkrótce otrzymaliśmy oferty pomocy ze strony trzech państw członkowskich: Hiszpanii, Cypru i Bułgarii" - oświadczył we wtorek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Carlos Martin Ruiz De Gordejuela.

Jak zaznaczył, KE jest w stałym kontakcie z władzami Grecji na wypadek, gdyby były kolejne wnioski o pomoc z tego kraju. "Oczywiście możemy koordynować wsparcie ze strony innych państw" - zapewnił rzecznik. KE nie chce wskazywać, że kataklizm to efekt zmian klimatycznych, ale zwraca uwagę, że kontynent jest w "bezprecedensowej sytuacji" jeśli chodzi o pożary lasów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje