Reklama

Reklama

Tragedia w Niemczech: 41-latek pchnął dziecko pod pociąg. Został uznany za niepoczytalnego

41-letni Erytrejczyk, który w ubiegłym roku zabił na dworcu kolejowym we Frankfurcie nad Menem ośmioletniego chłopca, spychając go z peronu pod koła pociągu, nie ponosi za to winy ze względu na swą niepoczytalność - orzekł w piątek (28 sierpnia) frankfurcki sąd krajowy.

Sąd zarządził dożywotnie umieszczenie sprawcy w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Reklama

29 lipca 2019 roku na dworcu głównym we Frankfurcie nad Menem mężczyzna wepchnął pod nadjeżdżający pociąg InterCity wybraną przypadkowo matkę z dzieckiem. Oboje spadli na tory. W ostatniej chwili kobieta zdołała się przetoczyć na przestrzeń między torami, ale jej syn zginął na miejscu.

Jeszcze jedną ofiarą miała być 79-letnia kobieta, która jednak po popchnięciu upadła na peron, doznając obrażeń. Wraz z rodziną zabitego chłopca uczestniczyła w procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Napastnik próbował zbiec z miejsca tragedii, ale został schwytany niedaleko dworca w rezultacie spontanicznego pościgu.

Jak ustalono w trakcie śledztwa, Erytrejczyk ma żonę i troje dzieci. Od 2006 roku mieszkał w Szwajcarii, gdzie po złożeniu wniosku o azyl otrzymał pozwolenie na pobyt.

Sąd przychylił się do opinii biegłych, że momencie popełnienia czynu sprawca cierpiał na ostrą formę schizofrenii paranoidalnej. - Czuł się wtedy zagubiony i sterowany przez komputer - twierdzi ordynator oddziału psychiatrycznego, na którym Erytrejczyk obecnie przebywa. 

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy