Reklama

Reklama

Tillerson o rozmowach z Koreą Płn.: Termin zależy od Pjongjangu

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson oświadczył w poniedziałek na konferencji prasowej w Kairze, że termin rozpoczęcia ewentualnych rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Koreą Północną zależy od władz w Pjongjangu.

Tillerson podkreślił, że jest zbyt wcześnie, by podać dokładną datę rozpoczęcia procesu dyplomatycznego.

Wcześniej w poniedziałek dziennik "Washington Post" opublikował rozmowę z wiceprezydentem USA Mike'iem Pence'em, w której oświadczył on, że możliwe są rozmowy między Koreą Północną a USA bez warunków wstępnych. Wiceprezydent podkreślił jednocześnie, że amerykańska administracja będzie nieustannie wywierać presję na reżim północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una i nie zostanie ona zmniejszona, dopóki Pjongjang nie podejmie wyraźnych działań w kierunku denuklearyzacji.

Reklama

Jak ocenił "WP", jest to "znacząca zmiana w stosunku do wcześniejszego stanowiska USA, zgodnie z którym należało stosować maksymalną presję, dopóki Pjongjang nie pójdzie na prawdziwe ustępstwa i dopiero wówczas zaangażować się bezpośrednio" w rozmowy dyplomatyczne.

W 2017 roku Korea Północna przeprowadziła szóstą i zarazem największą dotąd próbę ładunku nuklearnego oraz kilka prób rakiet balistycznych. Po wystrzeleniu międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM) pod koniec listopada reżim ogłosił, że jest w stanie dokonać ataku atomowego na całe kontynentalne terytorium Stanów Zjednoczonych. Zbrojenia reżimu w Pjongjangu wywołują oburzenie społeczności międzynarodowej; we wrześniu Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła na ten kraj najostrzejsze w historii sankcje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje