Reklama

Reklama

Tajwan chce niepodległości? Ostra reakcja Chin

"Tajwan jest nieodłączną częścią terytorium Chin; nie jest i nigdy nie stanie się państwem" - oznajmił w środę rzecznik chińskiego biura ds. Tajwanu Ma Xiaoguang. To reakcja na wtorkowe słowa premiera Tajwanu Williama Lai o jego poparciu dla niepodległości wyspy.

"Chiny kontynentalne i Tajwan należą do "jednych Chin", a ich relacje nie są relacjami międzypaństwowymi" - powiedział Ma podczas konferencji prasowej. Dodał, że nie istnieją "jedne Chiny i jeden Tajwan".

Reklama

Cytowany przez chińskie media rzecznik rządowego biura ostrzegł, że władze w Pekinie kategorycznie sprzeciwiają się promowaniu niepodległości Tajwanu w "słowach i czynach" i "nigdy nie pozwolą, by powtórzyła się historyczna tragedia podziału kraju". 

Premier Tajwanu William Lai odpowiedział w środę, że "z jakiejkolwiek perspektywy" by na to patrzeć, pozostaje "obiektywną prawdą", iż Tajwan jest niepodległym państwem, gdyż jego mieszkańcy sami wybierają swoje władze. Nagranie jego wypowiedzi opublikował m.in. chiński portal Ifeng. We wtorek Lai, który sprawuje urząd od niecałego miesiąca, określił siebie w przemówieniu do posłów jako "pracownika politycznego, który opowiada się za niepodległością Tajwanu", i jednocześnie "pragmatycznego teoretyka niepodległościowego". Jak zauważa chiński portal Sina, Lai jest pierwszym tajwańskim "szefem rządu" (chińskie media używają tego terminu w cudzysłowie), który otwarcie zadeklarował poparcie dla niepodległości wyspy.

Komentatorzy oceniają, że tak odważny komentarz tajwańskiego premiera jest szczególnie niewygodny dla Pekinu w okresie przygotowań do XIX krajowego zjazdu rządzącej Komunistycznej Partii Chin (KPCh), najważniejszego wydarzenia politycznego Chin od pięciu lat. Na rozpoczynającym się 18 października zjeździe wytyczone zostaną główne kierunki rozwoju ChRL na kolejne lata.Tajwan dla chińskich władz jednym z najwrażliwszych tematów politycznych. Pekin uważa wyspę za zbuntowaną prowincję, która prędzej czy później zostanie całkowicie wchłonięta przez ChRL. Z kolei Tajwan uznaje się za niezależną Republikę Chińską, będącą jedynym prawowitym przedstawicielem Chin na świecie.

Relacje na linii Pekin-Tajpej pogorszyły się, gdy urząd prezydenta Tajwanu objęła Caj Ing-wen. Chiny sądzą, że chce ona niepodległości, ale Caj twierdzi, że pragnie zachować z Pekinem pokojowe stosunki. Od czasu zwycięstwa w wyborach jej partii Pekin wstrzymał regularne kontakty z Tajpej, zapoczątkowane za czasów poprzedniego tajwańskiego rządu, uznawanego za przyjazny wobec ChRL. W ostatnich miesiącach spadła też znacznie liczba chińskich turystów odwiedzających wyspę - podała agencja Reutera.

W niedzielę trzy osoby zostały ranne w wyniku przepychanek pomiędzy aktywistami niepodległościowymi a propekińskimi lojalistami podczas występu uczestników telewizyjnego talent show na jednym z uniwersytetów w Tajpej - podała agencja AFP.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje