Reklama

Reklama

Tajlandia: Funkcjonariusze udusili podejrzanego plastikowym workiem. Zatrzymano szefa lokalnej policji

Kilku funkcjonariuszy policji w Nakhon Sawan torturami próbowało wymusić zeznania na mężczyźnie podejrzanym o handel narkotykami, a później został on przez nich uduszony przy pomocy worków foliowych, które nałożyli mu na głowę. Makabryczne wideo z policyjnego przesłuchania wyciekło do mediów, wywołując oburzenie opinii publicznej w Tajlandii. W sprawie zatrzymano siedmiu śledczych, w tym m.in. szefa lokalnej policji, znanego jako "Joe Ferrari".

Materiał pokazujący brutalne przesłuchanie został nakręcony najprawdopodobniej przez młodego oficera - poinformowała prasa. Przyglądał się on zdarzeniu, które 5 sierpnia miało miejsce na posterunku policji w Nakhon Sawan, 250 km na północ od Bangkoku. 

Na opublikowanym w mediach wideo widać moment, jak kilku policjantów dusi 24-letniego Jeeraponga Thanapata plastikowym workiem nałożonym na głowę. Wcześniej próbowali "wyłudzić od niego milion bahtów (ok. 120 tys. zł) w zamian za uwolnienie i wycofanie zarzutów - podało "Sky News".

Nagranie zamieszczone przez Thairath News jest drastyczne, więc nie zdecydowaliśmy się na publikację wideo. 

Reklama

Za zabójstwem stać miał pułkownik Utthanaphon - ze względu na zamiłowanie do luksusowych aut - znany wśród lokalnych mieszkańców jako "Joe Ferrari".

Odmówił wręczenia łapówki

Tajlandzkie media poinformowały, że podejrzany, który został aresztowany pod zarzutem handlu metamfetaminą, miał odmówić wręczenia łapówki. Wówczas został zaatakowany i rzucony na podłogę przez policjantów, którzy zakładali mu na głowę kolejne worki. 

Kiedy podejrzany stracił przytomność próbowano go ocucić wodą i rozpoczęto nieskuteczną reanimację. 

"Po śmierci podejrzanego pułkownik Utthanaphon nakazał swoim ludziom zabrać ciało do szpitala i powiedzieć, że mężczyzna zmarł z powodu przedawkowania metamfetaminy" - poinformowało "Sky".

Kolekcja 30 samochodów.

"Joe Ferrari" został zwolniony ze stanowiska szefa komisariatu policji w Muang, a kiedy incydent został ujawniony - uciekł. Zbiega zatrzymano w czwartek wieczorem w prowincji Chon Buri, położonej setki kilometrów od jego posterunku. 

- Nie zamierzałem go zabić. Chciałem jedynie zdobyć informacje, żeby zniszczyć handlarzy narkotyków - przekonywał na konferencji prasowej. Dodał, że "śmierć podejrzanego była wypadkiem".

Podczas śledztwa policjanci przeszukali należącą do Utthanaphona posiadłość. To olbrzymia rezydencja otoczona ogrodem z basenem. Na jej terenie zaparkowano 30 luksusowych aut, wśród nich egzemplarze takich marek jak: Lamborghini, Bentley i Ferrari.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje