Reklama

Reklama

​Tajemnicza śmierć polskiego podróżnika. "Superwizjer" ujawnia nowe fakty

Makabryczne okoliczności śmierci, bezczynność organów ścigania i niemożność sprowadzenia z Meksyku ciała polskiego podróżnika Krzysztofa Chmielewskiego - "Superwizjer" ujawnia nowe fakty w sprawie tajemniczego morderstwa. Razem z siostrą brutalnie zamordowanego mężczyzny, reporterzy "Superwizjera" udali się do Meksyku, by dowiedzieć się, dlaczego w tej sprawie jest tyle znaków zapytania.

Zbrodnia sprzed roku

W kwietniu zeszłego roku na południu Meksyku znaleziono zwłoki polskiego podróżnika Krzysztofa Chmielewskiego. Mężczyzna podróżował po Ameryce Południowej na rowerze. Kilkaset metrów od zmasakrowanego ciała Polaka znaleziono także zwłoki innego podróżnika, także przemierzającego kontynent na rowerze - Niemca Holgera Hagenbuscha.

Reklama

Sprawa ta odbiła się szerokim echem ze względu na brutalność, z jaką zamordowano mężczyzn - przypomina "Superwizjer".

Morderstw jednak nigdy nie udało się rozwiązać. Prokuratura w Meksyku zdaje się być bezczynna, a polskie instytucje nie są pomocne w dochodzeniu do prawdy - wynika z reportażu. Siostra mężczyzny nie mogła od roku odzyskać ciała swojego brata.

"Superwizjer" jedzie na miejsce zbrodni

Reporterzy "Superwizjera", wraz z siostrą Krzysztofa udali się na miejsce zbrodni, by tam dowiedzieć się prawdy o zdarzeniach sprzed roku. Ciało mężczyzny znalazły przypadkowe osoby. Zostało ono porzucone kilkadziesiąt metrów od drogi, w zaroślach, na zboczu stromego wzgórza.

Jak czytamy, początkowe relacje policji sugerowały, że Krzysztof Chmielewski został potrącony przez ciężarówkę. Nie było to jednak prawdą, gdyż obrażenia podróżnika jasno wskazują na morderstwo.

Jak ustalił "Superwizjer", mężczyzna został bardzo dotkliwie pobity - miał mieć liczne ślady tortur, w tym przypalania. Miał on także zostać pozbawiony głowy i stopy. Podczas pobytu w Meksyku, reporterzy mieli się również dowiedzieć, że odnaleziono głowę mężczyzny, w której znajdował się wyraźny ślad po kuli.  

W czaszce zabitego Niemca również odkryto wyraźne ślady po karabinowej kuli. Brat podróżnika z Niemiec ujawnił także, że z jego informacji wynika, że ciało Krzysztofa było pochowane już dwie godziny po jego odnalezieniu.

Z informacji lokalnego aktywisty wynika także, że działający w tej okolicy kartel narkotykowy słynie ze swojej brutalności. "Miejscowym wydaje się, że każda osoba o jasnej karnacji jest szpiegiem wysłanym przez FBI. To, w jakim stanie odnaleziono ciało, wskazywało na tortury. Było widać ślady po uderzeniach, miałem wrażenie, jakby Krzysztof był przesłuchiwany, żeby wydobyć od niego informacje, kto go wysłał i po co" - stwierdził Bringuez.

Kartel "Jalisco Nowa Generacja", o którym mowa, to jedna z najsilniejszych i najbrutalniejszych grup przestępczych w Meksyku. Reporterzy "Superwizjera" udali się do miejsca, które uchodzi za kryjówkę kartelu. Od okolicznych mieszkańców dowiedzieli się, że podróżnicy nigdy nie dojechali do miejsca, w którym zostały znalezione ich ciała. Mężczyzn zamordowano więc prawdopodobnie w innym miejscu, a ciała porzucono w wąwozie.

Odzyskanie szczątków

Siostra zamordowanego przez rok walczyła o odzyskanie szczątków brata i sprowadzenie ich do Polski. Strona meksykańska zrzucała winę na służby konsularne Polski. Meksykańscy prokuratorzy, twierdzili, że wszystko przez brak potwierdzenia badań DNA przez stronę polską. Pytany o zaniechania konsul przyznał, że dostał taką informację z Meksyku, ale "nie wiedział, co z nią zrobić".

Tydzień po powrocie dziennikarzy, ciało Krzysztofa Chmielewskiego zostało oddane jego rodzinie w Polsce. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje