Reklama

Reklama

"Ta sprawa może rozpalić kolejne napięcia wyznaniowe"

Federica Mogherini - ​ szefowa unijnej dyplomacji - potępiła egzekucje 47 osób skazanych za terroryzm w Arabii Saudyjskiej i ostrzegła, że mogą one doprowadzić do wzrostu napięcia w regionie. Była to największa masowa egzekucja w kraju od 1980 r.

"Unia Europejska ponawia swój zdecydowany sprzeciw wobec stosowania kary śmierci" - napisała Mogherini w komunikacie, potępiając zwłaszcza masowe egzekucje.

Zaznaczyła, że przypadek straconego szyickiego duchownego Nimra al-Nimra "budzi poważne obawy dotyczące wolności wypowiedzi i poszanowania praw obywatelskich oraz politycznych, które zawsze powinny być zagwarantowane, także podczas walki z terroryzmem".

"Ta sprawa może także rozpalić kolejne napięcia wyznaniowe, jakie już wywołują tak wiele zniszczeń w całym regionie", i grozi "poważnymi konsekwencjami" - ostrzegła szefowa unijnej dyplomacji. "UE wzywa saudyjskie władze do promowania pojednania między różnymi społecznościami w królestwie, a wszystkich graczy do wykazania się powściągliwością i odpowiedzialnością" - zaznaczyła Mogherini.

Reklama

Także przedstawiciel niemieckiego MSZ wyraził zaniepokojenie z powodu stracenia al-Nimra, podkreślając, że kara śmierci jest nieludzka. "Egzekucja Nimra al-Nimra zwiększa nasze obawy przed wzrostem napięcia i pogłębianiem się różnic w regionie" - powiedział chcący zachować anonimowość urzędnik.

Większość z 47 osób straconych w sobotę w największej masowej egzekucji od lat stanowili sunnici, skazani za ataki Al-Kaidy w Arabii Saudyjskiej sprzed dekady. Agencje zauważają, że monarchia coraz bardziej obawia się zagrożenia ze strony sunnickich grup ekstremistycznych, takich jak Państwo Islamskie (IS), oraz że celem sobotnich egzekucji było zniechęcenie Saudyjczyków do przyłączania się do dżihadystów. W ostatnim roku w atakach bombowych i strzelaninach w kraju zginęło kilkanaście osób, a IS wzywało zwolenników do dalszych zamachów. Al-Kaida ostatnio zapowiadała odwet, jeśli jej członkowie zostaną straceni.

Wśród osób, wobec których wykonano karę śmierci, było czterech szyitów, w tym al-Nimr. Oskarżano ich o zaangażowanie w ataki na policjantów podczas antyrządowych protestów w latach 2011-2013.

Egzekucji dokonano w 12 miastach w Arabii Saudyjskiej; w czterech więzieniach wykorzystano plutony egzekucyjne, a w pozostałych skazani zostali ścięci.

56-letni duchowny al-Nimr był zdeklarowanym krytykiem rządzącej w Arabii Saudyjskiej dynastii Saudów. Agencje nazywają go kluczową postacią ruchu sprzeciwu, który narodził się w 2011 roku, w czasie arabskiej wiosny, na wschodzie kraju, gdzie mieszka mniejszość szyicka. Jej członkowie twierdzą, że są marginalizowani w państwie, w którym większość stanowią sunnici.

Al-Nimr został skazany w październiku 2014 roku m.in. za terroryzm, nieposłuszeństwo wobec władzy i posiadanie broni. Podczas procesu nie zaprzeczył zarzutom o charakterze politycznym, jednak zapewnił, że nie nawoływał do przemocy. Zdaniem jego zwolenników oraz obrońców praw człowieka jego proces był próbą uciszenia dysydentów, zwłaszcza szyickich.

Wykonanie wyroku potępili prominentni przedstawiciele świata szyitów. Teheran wezwał saudyjskiego charge d'affaires do złożenia wyjaśnień.

Stracenie 47 osób - 45 Saudyjczyków, Egipcjanina i obywatela Czadu - było największą egzekucją za wykroczenia dotyczące bezpieczeństwa od 1980 roku, gdy w Arabii Saudyjskiej wykonano karę śmierci na 63 dżihadystycznych rebeliantach, którzy zajęli Wielki Meczet w Mekce w 1979 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne